Był sobie fotel…
23 grudnia, 2025 2025-12-29 11:47Był sobie fotel…
Są w naszym życiu meble, które wydają się być czymś więcej niż tylko meblami. To świadkowie naszych myśli, rozmów, drzemek albo przełomowych życiowych momentów.
Nie bez powodu mówi się, że każdy fotel ma swoją historię. To coś więcej niż mebel – to oaza spokoju, strefa relaksu, a dla wielu nawet dzieło sztuki.
Światowi i polscy giganci
Gdy myślimy o fotelu, od razu przychodzi nam na myśl kilka nazwisk, które na zawsze zapisały się w annałach światowego wzornictwa. Ludwig Mies van der Rohe, mistrz minimalizmu, stworzył słynny Barcelona Chair na Expo w Barcelonie w 1929 r.
Innymi rewolucjonistami byli Charles i Ray Eames, którzy wspólnie zaprojektowali Lounge Chair. Do dziś uchodzi on za synonim luksusu i wygody. A przecież wszystko zaczęło się od pytania: Dlaczego nie stworzymy współczesnej wersji starego angielskiego fotela klubowego? Właśnie tak Charles Eames zapoczątkował wieloletnie prace rozwojowe nad Lounge Chair.
Nie można też zapomnieć o dokonaniach Arne Jacobsena. Egg jego autorstwa to ponadczasowe arcydzieło nie tylko duńskiego, ale też światowego wzornictwa.
W Polsce również mamy słynne fotele, ikony designu, stworzone przez polskie mistrzynie i mistrzów projektowania, jak prof. Teresa Kruszewska, prof. Roman Modzelewski, prof. Rajmund Teofil Hałas i Józef Chierowski, ale także Jerzy Zalszupin, który zmienił oblicze wzornictwa w Brazylii, a wystawę jego projektów można oglądać w Warszawie jeszcze do 19 października. Nie sposób wymienić wszystkich, a ich dokonań nie powinnam sprowadzać do lakonicznej informacji – byłoby to niesprawiedliwe. Polska myśl projektowa zasługuje na szacunek i pamięć. Dlatego jeszcze nie raz i nie dwa będziemy do tych ikon i ich twórców powracać.
Był sobie fotel… w Bad Salzuflen
Tymczasem jestem w Bad Salzuflen. Siedząc wieczorem w fotelu myślę o tym, co by było, gdybyśmy zrealizowali wszystkie koncepcje, które wyskakują niczym króliki z kapeluszy podczas targowych rozmów. Wiele z nich jest tak szalonych, wręcz absurdalnych, że tylko uśmiecham się na ich wspomnienie. A co by było, gdyby firmy z branży meblarskiej zaczęły te pomysły realizować? Nawet nie chcę myśleć.
Następnym razem obiecuję napisać o moich wrażeniach z M.O.W. 2025, na których wystawia się kilkadziesiąt firm z Polski. W przeciwieństwie do Uli Ditrych, która jest stałą bywalczynią tych targów, jestem tu po raz pierwszy. Ona wróciła do tego, co dobrze zna. Jak sama mówi, lubi tu być. Dla mnie wszystko jest tu nowe, więc chłonę atmosferę, z uwagą przyglądam się ekspozycji i mam już pewne spostrzeżenia, które postaram się zebrać w kolejnym wydaniu. W wygodnym fotelu wszystko układa się w pewną całość. Ale o tym za miesiąc.
TEKST: Anna Szypulska
Felieton ukazał się w miesięczniku BIZNES MEBLE, nr 10/2025.


