Wszyscy chcielibyśmy powiedzieć, że branża wychodzi z trudnego okresu
5 marca, 2026 2026-03-05 3:50Wszyscy chcielibyśmy powiedzieć, że branża wychodzi z trudnego okresu

Wszyscy chcielibyśmy powiedzieć, że branża wychodzi z trudnego okresu
Krzysztof Dukat, dyrektor zarządzający Notto, o kondycji branży meblarskiej, zmianach na rynku mebli i wyzwaniach operacyjnych.
Jak z perspektywy dyrektora zarządzającego firmą Notto ocenia Pan kondycję branży meblarskiej w Polsce na początku 2026 r.?
Zapewne wszyscy chcielibyśmy powiedzieć, że polska branża meblarska wychodzi z trudnego okresu, ale niestety nie jest to takie proste. Dane wskazują, że rentowność sprzedaży w naszym sektorze nadal spada, a wiele firm odnotowało w minionym roku ujemny wynik finansowy. Boleśnie doświadczamy, że przy obecnej koniunkturze wieloletnie konkurowanie wyłącznie ceną, bez dokładnej kontroli kosztów, spowodowało ogromne zawirowania w wielu organizacjach.
Początek 2026 r. to nadal pogłębiająca się zmiana struktury kosztów, która nie idzie w parze z możliwością podnoszenia cen dla odbiorcy końcowego. Widzimy więc, że jako branża weszliśmy w trudny okres, niosąc ze sobą bagaż nierozwiązanych dotąd problemów.
Z drugiej strony polski przemysł meblarski cały czas przechodzi transformację. Konsolidują się segmenty rynku, rośnie znaczenie cyfryzacji i coraz więcej firm inwestuje w automatyzację. Traktuję to jako pozytywne i naturalne dojrzewanie naszego sektora.
Jakie zmiany na rynku mebli – zarówno po stronie popytu, jak i kosztów produkcji – najmocniej wpływają dziś na decyzje producentów mebli?
Największym wyzwaniem dla większości producentów pozostaje presja kosztowa – wzrost cen energii, surowca drzewnego oraz kosztów pracy zbiegły się w tym samym czasie.
Mierzymy się z coraz wyższymi kosztami energii elektrycznej dla przemysłu. Coraz bardziej odczuwamy problemy z dostępnością i cenami surowca potrzebnego do produkcji mebli. Jednocześnie musimy funkcjonować w warunkach utrzymującego się spadku popytu na artykuły wyposażenia wnętrz w dużej części Europy.
Jak firma Notto odnajduje się w tych niepewnych czasach, w niesprzyjającej koniunkturze i jakie segmenty oferty rozwija?
Notto od wielu lat konsekwentnie stawia na obszary, gdzie można połączyć jakość z elastycznością produkcyjną. Mając w ofercie zarówno meble tapicerowane, jak również meble wykonywane w 100% z litego drewna dębowego, koncentrujemy się na produktach wymagających wysokich kompetencji technologicznych i przede wszystkim na szybkiej reakcji na potrzeby klientów. Jednocześnie inwestujemy w optymalizację procesów, aby utrzymać rentowność pomimo rosnących kosztów. Naszym atutem jest zdolność do realizacji mniejszych serii i indywidualizacji oferty.
Jakie wyzwania operacyjne są dziś największym obciążeniem dla firm z branży meblarskiej w Polsce? Wspomniał Pan o dostępności surowców i cenach energii…
Dzisiejsze wyzwania operacyjne to realna walka o każdą złotówkę. Ogromnym obciążeniem są więc ceny energii elektrycznej, które w Polsce stawiają nas w dużo gorszej pozycji konkurencyjnej względem producentów z Azji.
Drugim wyzwaniem jest drastyczny spadek podaży surowca dębowego. Jako technolog drewna z niepokojem obserwuję ograniczanie pozyskania surowca bez jednoczesnego stworzenia mechanizmów wspierających krajowych producentów.
Kolejne wyzwanie to presja płacowa. Koszty pracy rosną bardzo szybko, a deficyt wykwalifikowanych stolarzy i tapicerów staje się barierą rozwoju. Musimy również pamiętać o problemie z bilansem przepływów pieniężnych, powodującym często zatory płatnicze.
Ostatni obszar to logistyka i EUDR. Rosnące koszty transportu wpływają znacząco na nasze marże. Natomiast nowe wymogi regulacyjne mogą skutkować dodatkowymi kosztami administracyjnymi.
W jaki sposób Notto reaguje na te wyzwania: poprzez optymalizację rocesów, automatyzację produkcji, inwestycje w nowe technologie…?
Wszystkie wymienione kierunki są dla nas priorytetowe. Współczesne centra obróbcze CNC pozwalają na redukcję kosztów produkcji przy jednoczesnym wzroście wydajności. Inwestujemy w nowoczesne technologie stopniowo, koncentrując się na obszarach dających największy efekt. Kluczowa jest też optymalizacja zarządzania produkcją – lepsze planowanie, minimalizacja odpadów, efektywniejsze wykorzystanie surowca.
Polskie przedsiębiorstwa funkcjonują dziś w niezwykle wymagającym otoczeniu konkurencyjnym. Co wyróżnia Państwa firmę na tle innych producentów mebli?
W moim odczuciu nasza siła tkwi w trzech filarach.
Po pierwsze, wieloletnie doświadczenie technologiczne oraz doświadczony zespół pozwalają realizować różnego rodzaju projekty, zarówno w zakresie mebli wykonywanych z litego dębu, jak również mebli tapicerowanych. Posiadanie własnego tartaku, stolarni, szwalni czy wydziału cięcia pianki traktujemy tutaj zatem jako potężne narzędzie optymalizacji kosztów i kontroli jakości.
Po drugie, elastyczność – potrafimy szybko reagować na zmieniające się potrzeby klientów.
Po trzecie, konsekwentne budowanie relacji partnerskich z odbiorcami. Z doświadczenia wiem, że w czasach, gdy rynek jest nieprzewidywalny, klienci cenią solidność i stabilność partnera biznesowego. Notto to gwarantuje.
Jaką rolę w strategii rozwoju Notto odgrywają krajowe i zagraniczne targi? Jak Pana zdaniem zmienia się znaczenie imprez wystawienniczych w dobie digitalizacji sprzedaży?
Targi pozostają dla mnie kluczową platformą nawiązywania międzynarodowych kontaktów biznesowych oraz prezentacji najnowszych kolekcji. Dla Notto obecność na targach to nie tylko ekspozycja produktów, ale przede wszystkim budowanie wiarygodności naszej marki i bezpośredni dialog z klientami.
W moim odczuciu digitalizacja nie eliminuje targów – zmienia jedynie ich charakter. To przestrzeń do budowania zaufania, a następnie możliwości weryfikacji jakości w bezpośrednim kontakcie.
Coraz częściej zdarza mi się słyszeć od producentów mebli, że obecność na imprezach wystawienniczych pełni dziś wyłącznie funkcję wizerunkową i networkingową, że są takie wydarzenia, na których po prostu trzeba być. Czy Pan podziela tę opinię? Czy może udział w targach branżowych nadal realnie przekłada się na kontrakty?
Zdecydowanie tak. W Notto traktujemy targi jako inwestycję, która realnie przekłada się na kontrakty. Chociaż obecność na imprezach wystawienniczych, to w naszych czasach rzeczywiście w dużej mierze kwestia wizerunkowa, to wiemy, że w profesjonalnym biznesie wizerunek i zaufanie są podstawą budowy przyszłego kontraktu. Targi to od zawsze miejsce spotkań decydentów i potencjalnych partnerów biznesowych w jednym miejscu, w tym samym czasie. Jeżeli zatem jako Notto chcemy liczyć się na tak konkurencyjnym rynku, to w naszym przypadku decyzja może być tylko jedna.
Skoro wspomniał Pan o kontraktach: jaka jest strategia działania Notto na rynkach zagranicznych i które kierunki uznają Państwo za najbardziej perspektywiczne?
Podobnie jak ogromna część polskiej branży meblarskiej, widzimy cały czas duży potencjał w rynkach europejskich. Jednocześnie uważnie obserwujemy inne regiony świata. Kluczem jest dla nas dywersyfikacja, aby nie być zbyt zależnym od jednego kierunku.
Jak zmieniają się obecnie oczekiwania odbiorców wobec producentów mebli w zakresie designu, personalizacji i czasu realizacji zamówień?
Konsumenci oczekują mebli odzwierciedlających ich indywidualny styl i potrzeby.
Klient Notto nie chce już wyłącznie mebla z katalogu, lecz produktu „uszytego na miarę”. Dlatego oferujemy szeroką paletę tkanin, różnorodność wymiarową oraz możliwość indywidualizacji projektu przy jednoczesnym zachowaniu krótkiego czasu realizacji.
Jak widzi Pan przyszłość polskiego rynku mebli w najbliższych 2-3 latach?
Prognozy rynkowe wskazują na wzrost wolumenu sprzedaży. Chciałbym aby te przewidywania się spełniły. Widzę stabilny, stopniowy wzrost przy jednoczesnej konsolidacji rynku. Firmy, które zainwestowały w technologie, budowały kompetencje i utrzymywały kontrolowaną strukturę kosztową, wyjdą z tego okresu silniejsze. Kluczowe będą tutaj cyfryzacja, automatyzacja i zdolność do personalizacji oferty.
Ale wiem również, że firmy, które nie dostosują się do koniecznych zmian technologicznych czy też zarządczych, po prostu znikną.
Według mnie rynek premium będzie rósł stabilnie, podczas gdy segment masowy będzie cały czas zmagał się z silną konkurencją cenową.
A co według Pana, we wspomnianych realiach silnej konkurencji cenowej i rosnących kosztów, jest najtrudniejszym testem dla producenta mebli, który z jednej strony chce pozostać konkurencyjny, a z drugiej nie chce rezygnować z jakości?
Dla nas największym wyzwaniem jest równoważenie sprzecznych oczekiwań: klienci chcą niskich cen i szybkiej realizacji, ale jednocześnie wysokiej jakości i personalizacji. Nasze koszty produkcji rosną, a presja cenowa ze strony konkurencji azjatyckiej nie słabnie. W Notto odpowiedzią jest konsekwentne budowanie wartości dodanej – nie konkurujemy ceną, tylko jakością, elastycznością, niezawodnością, serwisem.
Kolejnym, równie ważnym wyzwaniem są kompetentne kadry. Niedobór specjalistów: stolarzy, tapicerów, szwaczek pozostaje bardzo dużym problemem.
Na koniec wróćmy do branżowych prognoz, ale tym razem w kontekście perspektyw rozwoju Notto. W jakim miejscu na rynku mebli w Polsce, ale też za granicą, chciałby Pan widzieć firmę w przyszłości?
Firma Notto chce być rozpoznawalna jako partner niezawodny, elastyczny i technologicznie zaawansowany. Planujemy dalsze inwestycje w automatyzację i kompetencje zespołu, rozwijanie współpracy z kluczowymi rynkami oraz budowanie pozycji w segmencie wymagającym wysokiej precyzji i indywidualizacji. Wszystko po to, by nadal budować wartość naszej marki.
Chciałbym, by Notto było wzorcem nowoczesnego meblarstwa rzemieślniczego, aby nazwa Notto kojarzyła się nie tylko z meblem premium, ale z pełną transparentnością procesu i szacunkiem do natury. To nasza ambicja na najbliższe lata.
Dziękuję za rozmowę.
ROZMAWIAŁA: Anna Szypulska
Wywiad ukazał się w miesięczniku BIZNES MEBLE 2/2026.
