Edukacja

Branża powinna być w szkolnictwie od samego początku

Uczestnicy panelu „Edukacja zawodowa w służbie przemysłu – jak kształcić, by zatrudniać?”. Od lewej: prof. dr hab. Piotr Beer – Wydział Technologii Drewna SGGW, dr Tomasz Ankiewicz – koordynator do spraw kształcenia zawodowego w Grupie Meblowej Szynaka, Barbara Howis – dyrektor Zespołu Szkół Ponadpodstawowych nr 2 w Kępnie, Piotr Wójcik – wiceprezes OIGPM, prezes Meble Wójcik i Tomasz Wiktorski – właściciel B+R Studio i ekspert OIGPM.

Branża powinna być w szkolnictwie od samego początku

Po otwarciu Branżowego Centrum Umiejętności w Różanymstoku (26 stycznia) odbyła się konferencja poświęcona edukacji zawodowej. W programie były m.in. dwa panele dyskusyjne. Pierwszy zatytułowany był „Edukacja zawodowa w służbie przemysłu – jak kształcić, by zatrudniać?”.

Reklama
Zaproszenie na stoisko BIZNES MEBLE, H5 St 22A, Meble Polska 2026

W panelu „Edukacja zawodowa w służbie przemysłu – jak kształcić, by zatrudniać?” wzięli udział:

  • dr Tomasz Ankiewicz – koordynator do spraw kształcenia zawodowego w Grupie Meblowej Szynaka,
  • prof. dr hab. Piotr Beer – Wydział Technologii Drewna Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego.
  • Piotr Wójcik – wiceprezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli, prezes Meble Wójcik.
  • Barbara Howis – dyrektor Zespołu Szkół Ponadpodstawowych nr 2 w Kępnie.

Dyskusję prowadził Tomasz Wiktorski – właściciel B+R Studio i ekspert Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli.

Co Państwa zdaniem w ostatnich latach było największym sukcesem we współpracy pomiędzy branżą meblarską a szkolnictwem? Jakie zmiany w edukacji uważają Państwo za najbardziej obiecujące?

Barbara Howis: Największym sukcesem jest to, że szkoła przestała działać obok przemysłu, a działa razem z nim. Uczniowie nie mają już zajęć praktycznych w szkołach, tylko mają je u pracodawców. Szkoła nie jest w stanie nadążyć za choćby zmieniającymi się nowoczesnymi technologiami. Dzięki temu, że zajęcia praktyczne są w fabrykach, uczniowie poznają je od podszewki.

Drugim sukcesem są branżowe centra umiejętności, takie jak to w Różanymstoku. Centra stanowią połączenie edukacji i nowoczesnych technologii z potrzebami rynku. Myślę, że nie jest to tylko inwestycja w edukację, ale także w całą branżę meblarską.

Piotr Wójcik: W naszych fabrykach robimy bardzo dużo, by kształcić przyszłych pracowników, podobnie działają niektóre inne firmy meblarskie. Ale to tylko jedna strona medalu, która w żaden sposób nie rozwiązuje problemu. Próbując odpowiedzieć na pytanie o zmiany w edukacji, które z punktu widzenia branży meblarskiej były najbardziej obiecujące, mam problem. Mam problem, bo ciężko wskazać jakieś sukcesy. Wręcz przeciwnie, szkolnictwo zawodowe i techniczne związane z technologią drewna czy meblarstwem – delikatnie rzecz ujmując – podupadło.

Z takich sukcesów mógłbym wskazać chyba tylko dwa. Pierwszym było urealnienie katalogu zawodów, o co przemysł postulował i wprowadzenie do szkolnictwa zawodu operator maszyn i urządzeń przemysłu drzewnego. Dużym sukcesem – tutaj zgadzam się z przedmówczynią – jest otwarcie BCU. To jest miejsce, którego – jeśli chodzi o edukację – branża bardzo potrzebuje.

Jak Państwo widzą lista tych sukcesów jest bardzo krótka. Mam nadzieję, że dzięki BCU i współpracy z ministerstwem, ale też władzami lokalnymi będziemy mogli tę sytuację zmienić.

Piotr Beer: W ostatnich latach było sporo zmian. We współpracy z przemysłem, a także jednostkami badawczo-rozwojowymi stworzyliśmy na Wydziale Technologii Drewna nowy kierunek, który nazywa się Meblarstwo. Przemysł był bardzo mocno zaangażowany w tworzenie tego kierunku, a także programów nauczania i wykładanych przedmiotów.

Bardzo cenne jest także to, że część zajęć i wykładów prowadzą ludzie z przemysłu. To nie tylko osoby z firm meblarskich, ale także z firm współpracujących w meblarstwem. To są interesariusze zewnętrzni, którzy mają spory wpływ na kształcenie studentów w części praktycznej. Zresztą coraz częściej zapraszamy przedstawicieli przemysłu, aby – jeśli można użyć takiej przenośni – współtworzył naszych studentów.

Tomasz Ankiewicz: Grupa Meblowa Szynaka współpracuje na każdym szczeblu edukacji. Mówię tutaj o szkołach branżowych, ale także podstawowych, technikach i szkołach wyższych. I po ostatnich spotkaniach na SGGW – co mnie bardzo cieszy – widzę, że zaczynamy mówić tym samym językiem. Bo do tej pory największym problemem było to, że edukacja mówiła swoje, natomiast przemysł – swoje. Ciężko było znaleźć nić porozumienia. Było dwóch interesariuszy, ale każdy oczekiwał czegoś innego. Ważne jest, by opracować ramy, których się trzymamy, bo przedsiębiorca nie chce tracić czasu.

Chciałbym nawiązać jeszcze do wspomnianego wprowadzenia do szkolnictwa zawodu operator maszyn i urządzeń przemysłu drzewnego. Jako branża bardzo aktywnie uczestniczyliśmy w tworzeniu programu dla tego zawodu.

Po stronie sukcesów zapisałbym jeszcze otwarcie się firm na wizyty studyjne studentów, a także uczniów szkół podstawowych. Nasi goście mogą zobaczyć, jak wygląda proces produkcyjny, jak od środka wygląda fabryka. Dla wielu z nich to pierwszy kontakt z przemysłem.

Co według Państwa w najbliższych latach z punktu widzenia przemysłu będzie kluczowe i jak szkoły będą mogły to skutecznie rozwijać, aby przygotowywać ludzi, którzy chcieliby pracować w przemyśle? Czy branża może w jakiś sposób wspierać szkoły, aby te kompetencje techniczne rozwijać?

Piotr Beer: Chciałbym podkreślić pewną trudność w kształceniu studentów, gdyż do nas przychodzą też absolwenci liceów ogólnokształcących. Te osoby z reguły mają dość nikłą wiedzę techniczną i technologiczną. Bez wsparcia przemysłu nie jesteśmy w stanie wykształcić w pełni naszych studentów. Liczymy na współpracę z przemysłem i BCU, byśmy wspomogli naszych studentów – szczególnie na początkowym etapie – w zdobyciu podstawowej wiedzy technicznej.

Tomasz Ankiewicz: Na przedsiębiorcach ciąży duża odpowiedzialność za proces kształcenia. Powinniśmy się otworzyć na młodych ludzi i aktywnie uczestniczyć w zajęciach, które organizują w szkołach doradcy zawodowi. To mogą być proste projekty – poczynając od skonstruowania najprostszego regału. Chodzi o to, by ten młody człowiek dotknął wkrętarki i płyty, a także zobaczył potencjał rynku lokalnego. On widzi tylko zewnętrzne ściany fabryki, nie wie natomiast, co jest w środku. A w środku jest najnowsza technologia, automatyzacja i cyfryzacja.

Barbara Howis: Gdy patrzę z perspektywy moje szkoły i z perspektywy przemysłu, widzę, że nie jest problemem brak nowoczesnych maszyn i technologii. Problemem jest brak osób, które będą potrafiły te maszyny obsługiwać. Sam fach już nie wystarcza. Potrzebne są kompetencje techniczne i kompetencje miękkie.

Wydaje mi się, że – jeżeli chodzi o przemysł – kluczowe są m.in. takie kompetencje, jak obsługa nowoczesnych maszyn i technologii, umiejętność czytania dokumentacji technicznej, podstawy projektowania, a także świadomość ekonomii i bezpieczeństwa pracy. Natomiast jeżeli chodzi o kompetencje miękkie, to wymieniłabym rzetelność, odpowiedzialność, umiejętność pracy w zespole, komunikację w językach obcych.

Kompetencje techniczne ćwiczymy u pracodawców w naszej gminie. Mają tam nie tylko praktyki, ale też uczą się odpowiedzialności i dyscypliny pracy. Dlatego tak ważna jest współpraca szkoły z przemysłem. Jeżeli szkoła będzie kładła nacisk na kompetencje miękkie i techniczne, to taki absolwent nie tylko znajdzie pracę, ale będzie się w niej umiał rozwijać i utrzymać tę pracę.

Piotr Wójcik: Wiemy, jak wygląda sytuacja branży meblarskiej w Polsce. Abyśmy mogli utrzymać konkurencyjność, musimy bardzo szybko automatyzować, robotyzować i cyfryzować nasze zakłady. Zgadzam się z tym, że szkoła nie ma szans, by nadążyć za przemysłem. Natomiast zwracam uwagę także na brak kompetencji osób uczących zawodu. Branżę najbardziej interesuje edukacja na poziomie zawodowym branżowym. Brak kwalifikacji kadr jest jednym z największych problemów zarówno dla branży, jak i dla samej edukacji zawodowej.

Odpowiedzią na pytanie: jak mamy kształcić ludzi, którzy będą uczyć przyszłych pracowników, jest właśnie BCU. Do tej pory, poza inicjatywami pojedynczych firm, nie powstało nic, co mogłoby systemowo zapełnić lukę w uzupełnianiu kompetencji nauczycieli. Dlatego powstało BCU, które ma m.in. uczyć nauczać. Chcemy ściągać tutaj jak najwięcej pedagogów ze szkół i zakładów pracy, aby się uczyli, jak mają uczyć. Zwłaszcza, że jest trochę firm, które chciałyby podzielić się wiedzą i wypracowanymi przez lata programami.

Co zrobić, by budowanie zaangażowania pracodawców w edukację zawodową, nie było jednorazowe, ale by miało charakter systemowy? Czy możemy powiedzieć, że kształcenie dzisiaj jest elementem zabezpieczenia zasobów strategicznych w przedsiębiorstwie?

Piotr Wójcik: Możemy sobie utyskiwać na Ministerstwo Edukacji Narodowej, na samorządy, na marszałków, na wojewodów, ale jest druga, gorsza strona medalu. To przedsiębiorcy. Jako przedstawiciel Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli, ale też aktywny w regionie przedsiębiorca, słyszę od wielu kolegów przedsiębiorców, że chcą uczniów. „Chcemy” to już przeszłość, która nie wróci. Jeżeli ktoś tego nie rozumie, to znaczy, że chyba nie planuje swojej firmy długofalowo prowadzić. Ta roszczeniowość już się dawno skończyła. Przedsiębiorcy muszą w swoich firmach stworzyć warunki dla nowych pracowników. Muszą wypromować swoje miejsce pracy na praktyki zawodowe.

Demografia jest nieubłagana, młodych ludzi jest dzisiaj mniej. W szkołach zawodowych nie ma uczniów. Dlatego rola przedsiębiorców jest jeszcze ważniejsza niż edukacji. To my musimy przekonać młodych ludzi: najpierw do branży meblarskiej jako takiej, a później do swoich firm. Mamy ku temu argumenty: to jest potężna branża, bardzo nowoczesna, oferująca atrakcyjne możliwości rozwoju i pracy. Czyli: musimy chcieć stworzyć młodym ludziom warunki, ale oczywiście oczekiwać od systemu, że będzie potencjał ku temu, by wychowywać ich w tych naszych warunkach.

Tomasz Ankiewicz: Nie wiem, czy Państwo się zgodzą, ale mam wrażenie, że system edukacji jest trochę skostniały. Mówię o systemie szkolnictwa zawodowego, który nie nadąża za postępem technologicznym. My jako przedsiębiorcy to zauważamy. Mam nadzieję, że BCU będzie takim pomostem między młodymi ludźmi a przemysłem z jego nowymi technologiami. Dla nas, przedsiębiorców, wymiernym efektem będą wartościowi pracownicy. Zgadzam się z Piotrem, że nie możemy wszystkiego zwalać na system edukacji, a wiele obowiązków ciąży na branży.

Piotr Beer: Zmiany, także pokoleniowe, są nieuchronne. Nie ma sensu z nimi walczyć, ani się na nie obrażać. Problem w tym, że te zmiany następują bardzo szybko. Mamy dziś Przemysł 4.0, a właściwie już 5.0. Między Przemysłem 1.0 i 2.0 upłynęły całe lata, a nawet setki lat, bo początkiem przemysłu były przecież maszyny parowe. Dziś zmiany zachodzą błyskawicznie.

Tomasz Ankiewicz: Chciałbym dodać, że wśród młodych ludzi zdarzają się prawdziwe perełki. U nas osoby po trzeciej klasie zaczynają pracę w działach technologicznych. W połowie trzeciej klasy wpuszczamy takie osoby w głąb organizacji. Te osoby chętnie uczą się, poznają firmę, zadają pytania, widać, że im naprawdę zależy.

Barbara Howis: Szkoła i przemysł pracują w różnych realiach. Szkoła pracuje w określonych ramach organizacyjnych i programowych, natomiast przemysł działa w linii produkcji i zamówień. Ważny jest dialog z pracodawcami. Jeżeli planujemy współpracę, to powinniśmy ją planować z wyprzedzeniem.

Szkoła daje fundamenty, z kolei pracodawca oczekuje gotowości do pracy. Myślę, że tak właśnie powinniśmy podzielić role: my dajemy fundamenty, natomiast pracodawca rozwija je w praktyce. Ważne są też proste formy współpracy, choćby praktyki, a także utrzymanie ciągłości współpracy.

Co możemy robić wspólnie, aby ta edukacja zawodowa odpowiadała bardziej potrzebom branży? Jakie działania możemy podjąć, aby zbliżać realia przemysłu i realia szkół?

Barbara Howis: Aby edukacja zawodowa bardziej odpowiadała branży meblarskiej musi być systemowa i długofalowa. Branża powinna być w szkolnictwie od samego początku. Powinna być aktywna, konsekwentna obecność przedstawicieli w szkołach, by uczniowie poznali nowoczesne realia rynku pracy, a także oczekiwania pracodawców.

Ważny jest stały, partnerski dialog pracodawców ze szkołami, oparty na jasno określonych zasadach i oczekiwaniach. Szkoła powinna dostosowywać treść kształcenia do dynamicznie zmieniającej się branży. Dodałabym jeszcze włączania pracodawców w procesy dydaktyczne, poprzez takie działania, jak warsztaty, szkolenia, aby uczniowie powoli przygotowywali się do zawodu. Konsekwentna współpracy szkół i przemysłu, oparta na odpowiedzialności, dialogu, wzajemnym zaufania stanowi fundament nowoczesnej edukacji zawodowej i przyszłego rozwoju branży.

Piotr Wójcik: Partnerstwo, a także bliskość przemysłu i szkół to podstawy, które pozwalają wypracować wiele ponad systemem. Bo system edukacji – jak dzisiaj zauważyliśmy – jest bardzo skostniały. Kolejną piętą achillesową naszego systemu edukacji zawodowej są doradcy zawodowi w ostatnich klasach szkół podstawowych. Oczywiście, wiele zależy od człowieka, ale przemysł ma wrażenie, że tutaj nie jest dobrze. Brakuje dobrej analizy potrzeb lokalnych rynków pracy, co utrudnia efektywne doradzanie młodym ludziom odnośnie wyboru przyszłego zawodu. To jeden z największych problemów, z jakimi się borykamy. Nad tym państwo oraz samorządy muszą aktywnie pracować, bo w słabości doradztwa zawodowego tkwi początek przyszłych problemów. Jeżeli tego nie naprawimy, to kłopoty z naborem pracowników będą się nawarstwiały.

Oczywiście, szkoła uczy – i bardzo dobrze, że uczy, ale to przemysł uczy praktyki. Rozwijanie systemu dualnego to jedyna skuteczna droga w praktycznym nauczaniu zawodu.

Barbara Howis: Mamy z tym rzeczywiście problem. Doradcy zawodowi w szkołach podstawowych nie są świadomi rzeczywistych potrzeb przemysłu. Dlatego podpisaliśmy umowę z Centrum Wsparcia Rzemiosła, Kształcenia Dualnego i Zawodowego w Kaliszu i w naszej szkole organizujemy cykliczne spotkania dla doradców.

A czy firmy są gotowe na przyjmowanie przeszkolonych pracowników z zagranicy? Czy to jest jakieś rozwiązanie w świetle problemów demograficznych?

Tomasz Ankiewicz: Jesteśmy zainteresowani tego typu współpracą. Chętnie zaprosimy takie osoby do nas i być może nawiążemy współpracę. Zresztą w wielu fabrykach pracują obecnie pracownicy z zagranicy.

Piotr Wójcik: Jakąś mądrą politykę migracyjną będziemy musieli w końcu w Polsce mieć. Demografia – jak powiedzieliśmy – jest bezwzględna i w końcu zabranie nam pracowników, nawet jeśli będziemy ich najlepiej kształcić. Te braki będziemy musieli uzupełniać pracownikami z zagranicy.

Ale przykład doradców zawodowych w województwie warmińsko-mazurskim pokazuje, że kształcimy pracowników i wysyłamy ich zagranicę. Kształcimy cztery-pięć razy za dużo hotelarzy, natomiast ludzi brakuje w przemyśle drzewnym czy meblarskim. A hotelarze muszą szukać pracy poza Polską. To przykład braku dobrej polityki i świadomości, jakie zawody są potrzebne w regionie. Dobrze, że samorządy zaczynają zauważać ten problem. Teraz potrzeba odpowiednich działań.

Tomasz Ankiewicz: Mówiliśmy o doradcach zawodowych, ale warto też wspomnieć o nauczycielach zawodu. Nauczyciele zawodu często przekazują treści już nieaktualne. Przedsiębiorcy powinni brać udział w radach programowych, bo świat się zmienia, zmienia się branża. Za tymi zmianami powinny nadążać zmiany w programach nauczania.

Piotr Beer: Firmy powinny zrozumieć, że oferta, którą przedstawiają jeśli chodzi o edukację musi być jasna i otwarta. Nasi uczniowie i studenci powinni wiedzieć, czego się po danej firmie spodziewać, a czego mogą się w niej nauczyć. W natłoku informacji, jakie mamy młodzi ludzie często błądzą. Musimy im wskazać kierunek. A ten kierunek będzie łatwiejszy do wskazania, jeżeli otrzymamy odpowiednią ofertę z przemysłu. Musimy mieć możliwość zaoferowania naszym studentom wiedzy z przemysłu.

Kończąc pozwolę sobie podsumować naszą dyskusję. Demografia jest nieubłagalna. Musimy zabiegać o uczniów i studentów. Potrzebne są rozwiązania bardziej elastyczne niż skostniały system. Mam nadzieję, że Branżowe Centrum Umiejętności, za którym stoi Zarząd Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli i rozległa sieć Towarzystwa Salezjańskiego, będzie tym miejscem, które pomoże przyspieszać te rozwiązania.

Opr. Marek Hryniewicki. Fot. Anna Szypulska