Edukacja

Jako przemysł i rzemiosło mamy wiele do zrobienia

Uczestnicy panelu „Kompetencje przyszłości w przemyśle meblarskim – edukacja wobec wyzwań nowej gospodarki”. Od lewej: Renata Burzała – kierownik Szkolenia Praktycznego Zespołu Szkół Ponadpodstawowych nr 2 w Kępnie, Robert Chmielewski – prezes Complet Furniture, Krzysztof Zimny – członek Rady OIGPM, zastępca Dyrektora Generalnego w Fabryce Mebli Benix i Tomasz Wiktorski – właściciel B+R Studio i ekspert OIGPM.

Jako przemysł i rzemiosło mamy wiele do zrobienia

Drugi panel, jaki odbył się w Różanymstoku po otwarciu Branżowego Centrum Umiejętności (26 stycznia), zatytułowany był „Kompetencje przyszłości w przemyśle meblarskim – edukacja wobec wyzwań nowej gospodarki”.

Reklama
Zaproszenie na stoisko BIZNES MEBLE, H5 St 22A, Meble Polska 2026

Uczestnikami panelu byli:

  • Robert Chmielewski – prezes Complet Furniture,
  • Krzysztof Zimny – członek Rady Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli, zastępca Dyrektora Generalnego w Fabryce Mebli Benix,
  • Renata Burzała – kierownik Szkolenia Praktycznego Zespołu Szkół Ponadpodstawowych nr 2 w Kępnie.

Dyskusję prowadził Tomasz Wiktorski – właściciel B+R Studio i ekspert Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli.

W poprzednim panelu dużo mówiliśmy o rozwiązaniach systemowych, teraz chciałbym byśmy skoncentrowali się na kompetencjach przyszłości w branży meblarskiej. Które – Państwa zdaniem – kompetencje będą miały największe znaczenie w branży meblarskiej w najbliższej dekadzie?

Robert Chmielewski: Zastanawiamy się nad kompetencjami przyszłości, nad kompetencjami pracowników. Warto jednak, byśmy porozmawiali na temat kompetencji przedsiębiorców. Na temat świadomości przedsiębiorców i tego, jak my postrzegamy swoich pracowników. Musimy zacząć umiejętnie podchodzić do rozmów z nowymi pracownikami. Rozmowy o kompetencjach powinniśmy zacząć od siebie.

Wszyscy mamy nowe maszyny i technologie. Musimy natomiast zmienić sposób myślenia: to, że kupimy nowe centrum obróbcze nie zmieni niczego w naszym zakładzie. Kluczowi są pracownicy, którzy będą potrafili je obsłużyć i których musimy mieć. Musimy więcej dyskutować o kompetencjach zarządczych, bo w głowach osób decyzyjnych jest przyszłość naszej branży.

Krzysztof Zimny: Jakieś pięć lat temu miałem pierwszy raz do czynienia ze sztuczną inteligencją. Tak mnie wtedy Max od telefonów komórkowych zirytował, że obiecałem sobie wtedy, że nigdy się nie przekonam do AI. Dzisiaj korzystam z ChatGPT. Trzeba przyzwyczaić się, że świat się zmienia i musimy za tymi zmianami nadążać. Musimy zrozumieć, że od tego nie ma odwrotu. Z pewnością młodzi ludzie radzą sobie lepiej od nas ze sztuczną inteligencją.

Kiedyś można było kupić jedną wersalkę czy jeden wzór meblościanki, które wszyscy mieli. Natomiast dzisiaj każdy chce mieć w swoim mieszkaniu coś innego niż sąsiad. Sztuczna inteligencja czy rozszerzona rzeczywistość bardzo nam to ułatwiają. Myślę, że takie miejsca, jak BCU pozwoli przedsiębiorcom, handlowcom, szkołom wyjść naprzeciw tym wyzwaniom.

ZOBACZ TAKŻE: Branża powinna być w szkolnictwie od samego początku

Renata Burzała: O szkole powiedziano dzisiaj bardzo dużo, niestety tylko źle. Podpisuję się pod tym obydwiema rękoma. Mamy rok 2026, a obowiązuje podstawa programowa z roku 2019, która niewiele różni się od podstawy programowej z roku 2012. Obowiązuje taki system, ale na samym dole tego systemu jest zawsze człowiek. Jest dyrektor szkoły, jest kierownik szkolenia praktycznego, są ludzie, którzy mają serca do danej branży i którzy są w stanie wywalczyć, wprowadzić, przeforsować to, co istotne w tym momencie w danej branży.

Kępno meblami stoi. Zakładów mamy pięćset. Mechaników samochodowych kształcę co roku trzydziestu, czyli mam ich obecnie dziewięćdziesięciu. Stolarzy – siedemnastu. Tapicerów – dwunastu. Z czego to wynika? Nie wiem. Co więcej, do dużych zakładów idzie coraz mniej uczniów szkół podstawowych, bo rodzice mówią: u dużego niczego się nie nauczysz. Tacy młodzi ludzie trafiają najczęściej do rzemieślników. Tam, gdzie jest innowacja, gdzie są nowe technologie, gdzie rzeczywiście można się czegoś nauczyć – oni trafiają stosunkowo późno. To wszystko nie funkcjonuje. Mam wspaniałą panią dyrektor, która postawiała na współpracę z dużymi firmami, które są w stanie otworzyć drzwi przed naszymi dziećmi.

To co zobaczyłam tutaj, co tutaj powstało, to jest dokładnie to, czego potrzebuje dzisiaj producent mebli. Potrzebuje pracownika. Już! Natychmiast! Wyszkolonego, który ma solidne podstawy do obsługi danej maszyny. To jest wszystko to, co łączy szkołę, której nie ruszymy, bo tam trzeba byłoby rewolucji, a tego się nie spodziewajmy, z biznesem. Na pewno znajdą się ludzie, którzy będą w stanie to poprowadzić.

Krzysztof Zimny: Chciałbym wrzucić do naszego biznesowego ogródka kamyczek. Jak branża musimy pokazać, jaki potencjał w nas drzemie. Powinniśmy się umiejętnie chwalić liczbami: miejscem polskiej branży meblarskiej w Europie i w świecie. Po to, by do naszych zakładów chcieli przychodzić tapicerzy, stolarze, szwaczki.

Kiedyś na spotkaniu z doradcami wyświetliłem slajd, który mi się nie zmieścił. Osiemdziesiąt siedem różnych zawodów – tyle potrzebujemy w naszej firmie. W oczach doradców widziałem zdziwienie, że potrzebujemy kierowców, potrzebujemy zaopatrzeniowców, potrzebujemy magazynierów, potrzebujemy logistyków. Jeżeli mamy konkurować z Chinami, potrzebujemy też kompetentnych, odważnych przywódców. Ale potrzebujemy również rozwiązań, które dają swobodę i czas – czy to uczniowi, czy dorosłemu, który chce się przebranżowić – aby nauczyć się zawodu tapicera czy stolarza i przyjść do firmy.

Wasze firmy działają od wielu lat, obserwujecie zachodzące zmiany. Niedawno usłyszałem od osoby z globalnego koncernu, że Polska adaptuje się zbyt wolno do zmian zachodzących na rynku meblarskim. Gdy patrzycie na to, w jaki sposób będą się zmieniały Wasze firmy, to czy możecie podzielić się przemyśleniami, jak zmieni się profil pracownika w Waszych fabrykach w perspektywie pięciu-dziesięciu lat.

Robert Chmielewski: A co to za firma, której przedstawiciel stwierdził, że polska branża meblarska zmienia się zbyt wolno?

IKEA.

Robert Chmielewski: Gdyby nie polskie zakłady, poczynając od lat sześćdziesiątych, IKEA zapewne nie byłaby w miejscu, w którym się obecnie znajduje. W ostatnich latach zatrudnienie w branży meblarskiej w Polsce spadło o kilkanaście procent, natomiast spadek produkcji sprzedanej był dużo mniejszy. To pokazuje, że jako branża się zmieniamy, ale też dostosowujemy do zmieniającej się sytuacji, optymalizujemy, polepszamy wydajność.

Jeżeli natomiast chodzi o profil pracownika w perspektywie najbliższych lat, to zwróciłbym uwagę przede wszystkim na elastyczność. Poza tym – chęć uczenia się i – za jakiś czas – chęć oraz umiejętność uczenia innych. W naszych firmach powinniśmy umieć wykorzystać wiedzę i doświadczenie starszych pracowników w nauczaniu młodszych. Biorąc pod uwagę brak zasobów ludzkich, jaki niebawem nas dotknie, to są kwestie kluczowe.

Krzysztof Zimny: Pamiętam futurystyczne filmy z lat siedemdziesiątych czy osiemdziesiątych, pokazujące, jak będzie wyglądał świat za kilkanaście lat. Ich twórcy mieli przewagę, że czas biegł wtedy wolniej. Ja myślę, że gdy za dziesięć lat ktoś wysłucha czy przeczyta lansowane dziś wizje przyszłości, to powie: co za bzdury ci ludzie opowiadali. Tempo zmian jest przecież ogromne.

Zgadzam się z Robertem, że będą potrzebne dwie rzeczy: umiejętność rekrutacji, ale również wykorzystanie doświadczenia. Co mnie trochę zatrważa – i nie jest to wina szkoły – to fakt, że muszę uczyć młodych pracowników rzeczy elementarnych. „Dzień dobry”, „dziękuję”, „przepraszam” – tego ja, jako pracodawca, muszę uczyć. Szacunek do starszego pracownika, szacunek do kolegi z pracy, do przełożonego powinien być czymś oczywistym. Padło dzisiaj wiele słów na temat wolności. Ja oczywiście w pełni szanuję wolność, ale jeżeli ta wolność przekracza pewne granice, to przestaje być wolnością, a staje anarchią. A ja bym chciał jednak w zakładzie utrzymać dyscyplinę pracy.

Myślę, że z perspektywy firmy tapicerskiej ciągle jeszcze będą potrzebni rzemieślnicy, którzy mają fach w rękach. Chyba jeszcze nie wyobrażam sobie sytuacji, że mebel tapicerowany w pełni zrobi robot. Z drugiej strony nie wierzyłem jeszcze pięć lat temu, że skrzynie do pościeli będzie zbijał robot. To jest pole do współpracy między przemysłem a edukacją i szkolnictwem.

Podsumowując: najbliższe lata powinny przynieść wielowątkowy rozwój z naciskiem na to, o czym mówił Robert: ciągłego uczenia się i samodoskonalenia. Bo po prostu będzie taka potrzeba.

Niedawno usłyszałem, że nowoczesna technologia odhumanizowuje ludzi. Gdy ChatGPT zostaje twoim najlepszym przyjacielem i prowadzisz z nim pogawędki o życiu, to tracimy relację z drugim człowiekiem. I „dzień dobry”, „dziękuję”, „przepraszam” stają się słowami, z którymi wielu młodych ludzi ma problemy. Wracając jednak do meritum. System edukacji nie jest w stanie nadążyć za tempem cyfryzacji, potrzebuje ścisłej współpracy z przemysłem. Gdzie są największe luki w systemie edukacji, aby jednak próbować nadążać za zmianami?

Renata Burzała: Podstawa programowa, na którą nie mamy wpływu.

Dlaczego nie mamy wpływu? Co zrobić, by jednak mieć ten wpływ?

Renata Burzała: Nie możemy zrobić nic. Mamy jeszcze jeden problem. Gdy zamknięto gimnazja, to całą podstawę programową przerzucono do szkół branżowych. To wszystko jest przeładowane. Jeżeli mamy trzy dni teorii i dwa dni praktyki, to uczeń coś zaczyna, natomiast za trzy dni zaczyna coś nowego.

Druga rzecz – nauczyciele. Szkoły borykają się z problemami kadrowymi. To żadna tajemnica – w szkolnictwie zawodowym i branżowym te problemy są nawet większe. Jeżeli brakuje nam nauczyciela, to sięgamy po emerytów bo musi ktoś być. Nauczyciel też musi się uczyć. Ja pytam: kiedy? Do godziny piętnastej jest w szkole. Po godzinie piętnastej ma wejść do zakładu pracy? Kto go wprowadzi? Co mu pokaże? Co jest w stanie zrobić? Nauczyciel też człowiek, nie pracuje dla idei, na utrzymaniu ma rodzinę. Nie chcę tego nazywać fikcją, ale tak jest. Tak samo, jak nasze doradztwo zawodowe: dziesięć godzin w roku.

Robert Chmielewski: To co Pani powiedziała, pokazuje, ile – jako przemysł i rzemiosło – mamy do zrobienia. Jednym z przykładów zmiany nauczania jest system dualny. Tydzień uczy się w szkole, a tydzień w fabryce, czyli od rozpoczęcia cyklu produkcyjnego do jego zakończenia. Wszyscy razem musimy cisnąć, tylko wtedy jest szansa, że coś się zmieni.

I tą konkluzją chciałbym zakończyć drugą debatę, a Państwu podziękować za uczestnictwo.

Opr. Marek Hryniewicki. Fot. Anna Szypulska.