AI nie zastąpi dobrego architekta
25 marca, 2026 2026-03-25 2:22AI nie zastąpi dobrego architekta
Arch. Anna Casciarri, właścicielka Studio Casciarri, o sztucznej inteligencji w projektowaniu, zmianach świadomości klientów odnośnie wnętrz, a także współpracy z producentami mebli.
Czy wyobraża sobie Pani taką sytuację, że za kilka bądź kilkanaście lat zawód architekta wnętrz – taki jaki znamy – znika?
Sądzę, że możliwa jest pewna ewolucja zawodu architekta wnętrz. Pewne modyfikacje nastąpią, ale jakie – trudno przewidzieć w zmieniającym się dynamicznie świecie. W mojej ocenie najważniejszym czynnikiem, który wpłynie na te zmiany to sprawy ekonomiczno-społeczne. Mam na myśli zmianę postrzegania domu jako miejsca, w którym gromadziła się rodzina i przyjaciele. Obecnie rodziny są mniej liczne, jest dużo singli, natomiast spotkania odbywają się w restauracjach. Stąd funkcja reprezentacyjna domu częściowo zanika. Mniejsza stabilność otaczającej nas rzeczywistości wpływa na mniejsze przywiązanie do miejsca zamieszkania.

Z drugiej strony pojawiają się nowe potrzeby wnętrzarskie. Na przykład projekty mniejszych mieszkań z maksymalnym wykorzystaniem powierzchni. Prawdopodobnie niedługo pojawi się potrzeba projektowania mieszkań ze szczególnym naciskiem na bezpieczeństwo i komfort seniorów.
Być może więcej będzie pracy przy przeróbkach i renowacji istniejącej zabudowy, a stosunkowo mniej w nowych budynkach.
Mam świadomość, że moje poprzednie pytanie było trochę przekorne, ale może niekonieczne aż tak bardzo. Pinterest, Instagram, wnętrzarskie portale – dostarczą inspiracji, natomiast AI – to wszystko „zaprojektuje” pod nasze wskazówki. Po co nam jeszcze jakiś architekt wnętrz?
W dniu, w którym rozmawiamy AI nie jest w stanie nic zaprojektować. Dlatego w najbliższym czasie obawa o utratę pracy z tego powodu nie istnieje. AI może co najwyżej wygenerować pełne błędów, widocznych dla profesjonalistów, obrazki, które nie są projektami uwzględniającymi złożoność spraw technicznych, instalacyjnych, funkcjonalnych, a także estetycznych. Na pewno nastąpi rozwój AI, ale nie sądzę, aby zastąpił dobrego architekta.
Oczywiście, łatwy dostęp do inspiracji i materiałów wykończeniowych w Internecie może początkowo stworzyć wrażenie, że architekt nie będzie potrzebny. Do niedawna podobną funkcję pełniły czasopisma wnętrzarskie, które wykorzystywane były do kopiowania zawartych tam publikacji. Dodatkowo oferowane były kilkutygodniowe kursy, po których uczestnik miał, jak zapewniał sprzedawca kursu, potrafić zaprojektować swój dom. Takie umiejętności architekt zdobywa w czasie pięcioletnich studiów i wielu lat praktyki.

Publikacje zdjęć w czasopismach i kursy nie spowodowały pozbawienia architektów pracy. Myślę, ze podobnie będzie teraz.
Obecnie Internet wprost zalewa nas wszelkimi informacjami i największą trudnością jest oddzielenie ziarna od plew. Ten problem, jak we wszystkim, istnieje przy temacie projektowania wnętrz. Architekt, zajmujący się profesjonalnie projektowaniem, może zaoszczędzić klientowi mnóstwa czasu przy poszukiwaniu właściwych rozwiązań i wskazać sprawdzone, bezpieczne metody realizacji.

Model, o którym mówiłem wcześniej zapewni swego rodzaju egalitarność „projektowania” wnętrz i ogólną dostępności do tej usługi. Każdy będzie mógł mieć mieszkanie „zaprojektowane”. A gdy dodatkowo wysłucha godzinnego webinaru na temat „projektowania”, to będzie mógł się poczuć jak prawdziwy projektant. Ba, w gronie znajomych będzie pewnie mógł tak o sobie mówić. Jest tu jeszcze zatem miejsce dla architekta wnętrz?
Większość ludzi nie zatrudnia osobistego stylisty, szefa kuchni, kierowcy etc. Podobnie jest z architektami. Każdy może zmierzyć się z tematem wykańczania wnętrz samodzielnie i bardzo dużo osób zrobi to na tyle dobrze, że będzie zadowolonych. Jeśli jednak inwestor chce zrobić tę pracę profesjonalnie, a wnętrze jest skomplikowane, to powinien zatrudnić architekta.

Profesjonalne usługi projektowania wnętrz nie są tanie – tu chyba nie mamy wątpliwości. Nie wszyscy mogą sobie pozwolić na współpracę z profesjonalnym architektem wnętrz. Może zatem należałoby przyklasnąć postawom, o których mówiłem wcześniej: nie stać mnie na architekta wnętrz, ale chcę mieć „fajne” mieszkanie?
Absolutnie nie chcę odbierać ludziom przyjemności z wnętrz, które sami zrobili. W trakcie pracy muszą się mierzyć z wieloma trudnościami, wątpliwościami i niepewnością co do słuszności wyborów, ale koszt projektu może być sprawą kluczową. Rozumiem to.
Korzystanie z niedoświadczonych, ale tanich projektantów też nie jest dobrym rozwiązaniem. Dla osoby z małym budżetem każda pomyłka w projekcie będzie bowiem katastrofą.

Ma Pani za sobą blisko trzy dekady pracy w zawodzie architekta wnętrz. To był dla Pani oczywisty wybór? Nigdy nie żałowała Pani tej decyzji?
Początkowo, po studiach, miałam trochę inne plany zawodowe. Chciałam zostać scenografem filmowym i nawet miałam już pierwszy scenariusz w ręku, gdy okazało się, że otrzymałam wyróżnienie za dyplom, w wyniku którego wyjechałam na trzy miesiące do bardzo dobrego biura projektowego w Niemczech. Praca tam, a także kolejne wyjazdy zagraniczne spowodowały, że ostateczną decyzją była architektura wnętrz. Bardzo się cieszę z takiego przebiegu mojej drogi zawodowej i mam nadzieję, że jeszcze dużo projektów przede mną.

Zmiany, jakie zaszły w ostatnich 30 latach są tak szybkie, że – mówiąc kolokwialnie – nie zawsze za nimi nadążamy. Czy w równie dużym stopniu zmieniła się świadomość Polaków, Pani klientów, odnośnie wnętrz?
Tak, świadomość, potrzeby klientów zmieniają się równolegle ze zmianami wokół nas. Polacy dużo podróżują, często inspirują się tym, co zobaczyli poza krajem, a także hotelami, które odwiedzili. Często odwiedzają zagraniczne, profesjonalne targi wnętrzarskie, zagraniczne sklepy, gdzie są bogatsze ekspozycje niż u nas. Polacy uwielbiają nowinki techniczne i chętnie sięgają po absolutne nowości w AGD, oświetleniu czy nagłośnieniu.
Ciekawą i ważną sprawą w kontekście zmian jest praca z fotorealistycznymi wizualizacjami wnętrz. Czasami zastanawiam się, jak wcześniej było możliwe omówienie projektu na rysunkach i klienci na ich podstawie podejmowali decyzje. Dziś wizualizacja nie pozostawia wątpliwości co do proponowanego rozwiązania, a także ułatwia komunikację z klientem.

Na rynku pracy coraz liczniejsze jest pokolenie Z. Czy miała Pani okazję projektować dla „zetek”? Czy ich wizje wnętrz mają jeszcze jakiś wspólny mianownik z wnętrzami ich rodziców, czy to już zupełnie „inna bajka”?
Często projektuję dla „zetek”. Bardzo lubię młodych ludzi i pracę dla nich, dobrze się dogadujemy. Słucham uważnie co mówią, ponieważ ciekawi mnie ich postrzeganie świata. Każdy człowiek jest inny i projekt jest bardzo indywidualną sprawą. Nie wydaje mi się, aby wiek klienta pełnił kluczową rolę w projekcie.

Mam wrażenie – proszę mnie poprawić, jeśli się mylę – że wyspecjalizowała się Pani we wnętrzach prywatnych. A co z biurami, wnętrzami komercyjnymi? Czy tego typu projekty pozostają poza Pani zainteresowaniami?
Projektuję również wnętrza biurowe, ale głównie dla klientów, dla których pracuję nad wnętrzami prywatnymi. Wnętrza biurowe to jakby rozwinięcie tematów prywatnych.

Co Pani zdaniem jest najważniejsze we współpracy z inwestorem?
Szczerość i uczciwość w obu kierunkach.
Czy ma Pani jakiś ulubiony styl w aranżacji wnętrza bądź producentów, których produkty Pani poleca klientom?
Bardzo lubię trudny styl łączący klasykę z nowoczesnością, technologię z tradycyjnym rzemiosłem i sztuką we wnętrzach. Często polecam produkty, zwłaszcza, że lubię wprowadzić do wnętrza rzeczy spoza głównego nurtu aktualnej mody. Chcę, aby wnętrza były bardzo indywidualne i niepowtarzalne.

Polska jest potentatem na skalę światową w produkcji i eksporcie mebli. Czy odczuwa to Pani w codziennej pracy? Czy do projektowanych przez Panią wnętrz trafiają polskie meble i inne przedmioty stanowiące ich wyposażenie?
Oczywiście, projektuję z wykorzystaniem polskich firm meblowych, oświetleniowych, a także polskich artystów. Cieszę się ogromnie, gdy widzę piękne i dobrze zrobione polskie meble czy lampy.

Polskie meble w zdecydowanej większości to masowa produkcja sprzedawana pod marką zagranicznych firm handlowych. Ale to oczywiście nie jest pełen obraz. Działa przecież w naszym kraju także wiele firm produkujących meble z wysokiej półki, o bardzo dobrym wzornictwie i jakości. Dla takich firm profesjonalni architekci wnętrz to naturalni klienci. Czy tak faktycznie jest?
Wiele polskich firm widzi korzyści ze współpracy z architektami i przygotowuje odpowiednie materiały np. dobrą stronę internetową z wymiarami, zdjęciami, informacjami technicznymi, a także wyposaża architekta w próbki. Mam nadzieję, że taka strategia stanie się standardem.

Czego Pani brakuje najbardziej w zawodowej działalności jeśli chodzi o współpracę z polskimi producentami mebli i artykułów wyposażenia wnętrz?
Podstawowy brak to modele 3D do wykonywania wizualizacji dla klienta. Nawet jeśli modele są do pobrania, to okazuje się często, że nie nadają się do wykorzystania, ponieważ są słabej jakości, mają błędy, nie są wykonane w odpowiedniej liczbie wariantów dla różnych programów. Firmy tracą w ten sposób sprzedaż.
Czasami brak jest odpowiedniej jakości zdjęć prezentujących produkt.
Dziękuję za rozmowę.
Ja również dziękuję za interesującą rozmowę.
ROZMAWIAŁ: Marek Hryniewicki
Wywiad ukazał się w miesięczniku BIZNES MEBLE, nr 2/2026.
