Dlaczego lider, który zalicza potknięcia, zyskuje najwięcej?
10 lipca, 2026 2026-07-10 10:04Dlaczego lider, który zalicza potknięcia, zyskuje najwięcej?

Dlaczego lider, który zalicza potknięcia, zyskuje najwięcej?
Wyobraź sobie, że właśnie masz zaprezentować swojemu zespołowi nową strategię działania. Twój garnitur jest nieskazitelny, prezentacja dopracowana w każdym calu. Co może pójść nie tak?
Kto tego nie zna: wkraczasz na salę konferencyjną ze slajdami przemyślanymi od A do Z, emanujesz stuprocentowym profesjonalizmem, zaczynasz mówić i nagle… rzutnik się zacina, a Ty nie potrafisz się z nim uporać. Twój mózg natychmiastowo włącza czerwony alarm i próbuje Ci wmówić, że Twój autorytet właśnie legł w gruzach. Tymczasem wokół Ciebie zaczyna dziać się coś zupełnie niespodziewanego: gęsta atmosfera, która unosiła się w powietrzu, znika. Ktoś wstaje, by Ci pomóc, inna osoba rzuca żart o buncie maszyn. Wszyscy z ulgą wypuszczają powietrze. Dlaczego tak się dzieje?
Doskonałość a dystans
Odpowiedź jest prosta: choć pragniemy dążyć do perfekcji, nie ma w niej ani odrobiny ciepła. Budując na niej swój obraz, nie tylko tworzymy dystans między sobą a pracownikami, ale i wywołujemy onieśmielenie. Gdy jako lider nakładasz na siebie „zbroję nieomylności”, wysyłasz w eter sygnał mówiący: Popatrzcie na mnie, jestem idealny, więc nie ma u nas miejsca na błędy. Wtedy każdy członek Twojego zespołu zaczyna czuć, że zwykłe, codzienne potknięcia to powód do wstydu.
Kiedy dochodzi do gafy z Twojej strony, pokazujesz innym, że pod maską doskonałego dyrektora kryje się człowiek, któremu czasem coś wypada z rąk czy sos kapnie na białą koszulę. To natychmiastowo przełamuje lody. W psychologii nazywa się to „Efektem Pratfalla”.
Przeciętność czy ideał?
W 1966 roku psycholog społeczny Elliot Aronson zapragnął przyjrzeć się temu, w jaki sposób zaliczane wpadki wpływają na postrzeganie nas przez innych. Zaprosił grupę badanych do obejrzenia nagrań z przesłuchań do teleturnieju. Kandydat A był wyjątkowo mocnym konkurentem: bezbłędnie odpowiadał na większość pytań i imponował swoim życiorysem. Kandydat B natomiast był uosobieniem przeciętności.
Na polecenie Aronsona w połowie nagrań część kandydatów z obu grup oblewała się kawą, przyznając się na głos do własnej niezdarności. Wyniki tego eksperymentu okazały się tak szokujące, że przeszły do historii psychologii! Najbardziej lubianym okazał się bowiem nie nieskazitelny kandydat A, ale kandydat z tej samej grupy, który oblał się kawą. Wystarczyła jedna wpadka, by oceniono go najlepiej. Co ciekawe, kandydat B, który zaliczył taką samą wpadkę, nie wzbudził aż takiej sympatii. Jaki z tego wniosek? Drobna gafa ociepli Twój wizerunek wyłącznie wtedy, gdy wcześniej zbudowałeś już solidny fundament swoich kompetencji.
Jak przestać dążyć do perfekcji?
Już masz świadomość, że bycie absolutnie nieskazitelnym paradoksalnie może Ci zaszkodzić w relacjach z zespołem. Jak delikatnie przełamać ten wzorowy wizerunek? Jeśli już dojdzie do potknięcia, głośno przyznaj się do wpadki. Kiedy mówisz o niej z rozbrajającą szczerością, pokazujesz swoje ludzkie oblicze i dajesz innym zgodę na to, by też mogli być ludźmi, którym daleko do ideału.
Naucz się też prosić o pomoc w zadaniach, które nie są Twoją mocną stroną. Wbrew pozorom pokazywanie, że czegoś nie wiesz, wzmacnia Twój autorytet jako pewnego siebie lidera, który niczego nie musi udawać! Ostatnia z moich wskazówek brzmi: zrezygnuj z plastikowego wizerunku w sieci. Twoi odbiorcy docenią, jeśli podzielisz się z nimi nie tylko samymi sukcesami, ale i wnioskami wyciągniętymi z porażek.
Bycie liderem nie oznacza, że musisz być nieskazitelnym; raczej polega na byciu skutecznym i autentycznym. Kiedy przestaniesz wywierać na sobie presję bycia ideałem, zyskasz coś o wiele cenniejszego: zaufanie swojego zespołu.
TEKST: Anna Gąsiorowska
Felieton ukazał się w miesięczniku BIZNES MEBLE, nr 6-7/2026.