Design

Mamy się czym chwalić

Arch. Małgorzata Brewczyńska, właścicielka Inventive Interiors.

Mamy się czym chwalić

Arch. Małgorzata Brewczyńska, właścicielka Inventive Interiors, o różnicach w projektowaniu dla klientów z Europy i Bliskiego Wschodu, ich świadomości na temat wnętrz, a także postrzeganiu polskich mebli.

Pani Małgorzato, za Panią blisko 20 lat kariery w zawodzie architekta. Mieszkała Pani przez 16 lat w Wielkiej Brytanii, natomiast od 3 lat Pani domem stał się Dubaj. Skąd pomysł z tym Dubajem?

To była wypadkowa kilku czynników – zawodowych i osobistych. Wielka Brytania dała mi ogromne doświadczenie, możliwość pracy przy bardzo różnorodnych projektach i poznania wymagającego rynku.

Apartament w Marina Gate Jumeirah Living. Dolnych dwadzieścia pięter budynku to luksusowy hotel, natomiast od 21. piętra w górę znajdują się luksusowe apartamenty.
Apartament w Marina Gate Jumeirah Living. Dolnych dwadzieścia pięter budynku to luksusowy hotel, natomiast od 21. piętra w górę znajdują się luksusowe apartamenty.

Po szesnastu latach poczułam jednak, że jestem gotowa na nowe wyzwania. Dubaj od dawna przyciągał mnie swoją energią, międzynarodowym charakterem, a także skalą realizowanych inwestycji. To jedno z niewielu miejsc na świecie, gdzie codziennie spotykają się ludzie reprezentujący dziesiątki kultur, tradycji i sposobów życia.

Nie ukrywam jednak, że równie ważne były względy rodzinne. Mam dwójkę dzieci, a jako rodzic patrzę dziś na świat nieco inaczej niż dwadzieścia lat temu.

Bezpieczeństwo, stabilność, a także czystość przestrzeni publicznej mają dla mnie ogromne znaczenie. W czasach, gdy sytuacja geopolityczna w wielu częściach świata staje się coraz mniej przewidywalna, Dubaj oferuje poczucie spokoju i bezpieczeństwa, które trudno przecenić.

Ostatecznie okazało się, że jest to miejsce, które daje mi możliwość dalszego rozwoju zawodowego, a jednocześnie zapewnia mojej rodzinie komfortowe warunki życia. To połączenie, które nie zdarza się często.

O ile Wielka Brytania raczej mnie nie dziwi, o tyle Zjednoczone Emiraty Arabskie już trochę tak. Oczywiście, ten kraj to jeden wielki plac budowy, na którym pracują setki tysięcy osób. Jakiś czas temu – taka ciekawostka na marginesie – wyczytałem nawet, że w Dubaju operuje jedna trzecia światowych dźwigów. Dla architekta to zapewne zawodowy raj, ale żeby tam się od razu przeprowadzać?…

Rzeczywiście, czasami żartuję, że architekt w Dubaju może dostać lekkiego zawrotu głowy od skali inwestycji. Tutaj praktycznie cały czas coś powstaje, przebudowuje się lub modernizuje i nie ma rzeczy niemożliwych.

Ale paradoksalnie nie sama liczba budynków była dla mnie największą zachętą. Bardziej interesowało mnie to, że Dubaj stał się globalnym laboratorium nowych idei. Spotykają się tutaj inwestorzy z Europy, Ameryki, Azji czy Bliskiego Wschodu. Każdy przywozi własne doświadczenia i oczekiwania.

To sprawia, że projektowanie przestaje być wyłącznie kwestią estetyki. Coraz częściej staje się rozmową o kulturze, stylu życia i tożsamości. Dla mnie właśnie ten aspekt jest najbardziej inspirujący.

Pani portfolio jest bardzo bogate. Odnoszę wrażenie, że większość Pani realizacji to Wielka Brytania i Zjednoczone Emiraty Arabskie, w mniejszym może stopniu Polska. Różne historie, kultury, zwyczaje, oczekiwania, nawet klimat, który determinuje wiele kwestii związanych z projektem budynku. Jak się Pani w tym wszystkim odnajduje, gdy np. dziś trzeba projektować apartament w Londynie, a jutro w Dubaju?

To właśnie jest jedna z najciekawszych części mojej pracy. Oczywiście różnią się przepisy, klimat, technologie czy oczekiwania klientów, ale potrzeby człowieka pozostają zaskakująco uniwersalne.

Apartament w Londonie.
Apartament w Londonie.

Niezależnie od tego, czy projektuję apartament w Londynie, willę w Dubaju czy dom w Polsce, zawsze zaczynam od zrozumienia ludzi, którzy będą w tej przestrzeni żyć. Dopiero później pojawiają się kwestie estetyczne czy techniczne.

Co ciekawe, przez cały okres mojej działalności w Wielkiej Brytanii równolegle prowadziłam również projekty dla polskich inwestorów. Wielu z nich wracało do mnie przy kolejnych inwestycjach, nowych domach czy apartamentach. To dla mnie ogromnie ważne, ponieważ w naszej branży największą wartością jest zaufanie. Powracający klient to nie tylko satysfakcja zawodowa, ale przede wszystkim dowód na to, że udało się stworzyć relację opartą na wzajemnym zrozumieniu i spełnić oczekiwania na tyle dobrze, że klient chce kontynuować tę współpracę po latach.

Apartament w Wokingham, Wielka Brytania. Projekt obejmował renowację całego domu.
Apartament w Wokingham, Wielka Brytania. Projekt obejmował renowację całego domu.

Ogromnie pomaga mi doświadczenie zdobyte w różnych krajach. Dzięki temu nauczyłam się nie zakładać niczego z góry. Każdy projekt traktuję jak nową historię. W praktyce oznacza to więcej słuchania niż mówienia na początku współpracy. Niezależnie od tego, czy klient pochodzi z Polski, Wielkiej Brytanii, Zjednoczonych Emiratów Arabskich czy innego zakątka świata, moim zadaniem jest stworzenie przestrzeni, która będzie odzwierciedlała jego styl życia, wartości i osobowość.

Zdarza się Pani może projektować wnętrza, w których wpływy europejskie i orientalne mocno się przenikają? W których miejscach to przenikanie pojawia się najczęściej? To są świadome wybory klientów, czy raczej Pani propozycje?

Bardzo często. W Dubaju jest to wręcz naturalne zjawisko, ponieważ większość mieszkańców stanowią ekspaci.

Najczęściej przenikanie kultur pojawia się w materiałach, detalach i sposobie organizacji przestrzeni. Klient może oczekiwać europejskiej prostoty i funkcjonalności, ale jednocześnie zależy mu na elementach nawiązujących do lokalnej tradycji, takich jak dekoracyjne przesłony, bogate faktury czy charakterystyczne wzornictwo.

Zwykle jest to efekt wspólnej pracy. Klienci przychodzą z określonymi inspiracjami, natomiast moją rolą jest stworzenie harmonijnej całości. Najciekawsze wnętrza powstają właśnie wtedy, gdy różne kultury nie konkurują ze sobą, ale wzajemnie się uzupełniają.

Łazienka w apartamencie w Sunningdale, Wielka Brytania.
Łazienka w apartamencie w Sunningdale, Wielka Brytania.

Czy Pani zdaniem wymagania i szeroko rozumiana świadomość na temat wnętrz klientów europejskich i arabskich znacząco się od siebie różni? Z którymi klientami współpracuje się Pani lepiej?

Nie lubię dzielić klientów wyłącznie według narodowości. Po latach pracy w różnych krajach wiem, że różnice indywidualne są często znacznie większe niż te kulturowe.

Oczywiście można zauważyć pewne tendencje. Klienci europejscy często większą uwagę przywiązują do funkcjonalności, ergonomii, a także ponadczasowości rozwiązań. Klienci z krajów arabskich częściej podkreślają znaczenie reprezentacyjnego charakteru wnętrza, jakości materiałów oraz indywidualnego charakteru przestrzeni.

Dla mnie jednak najciekawsze jest coś zupełnie innego. Każdy nowy projekt zaczynam od poznania człowieka – jego historii, osobowości, codziennych rytuałów, stylu życia i tego, jak chce się czuć we własnym domu. To właśnie te elementy, a nie narodowość czy miejsce zamieszkania, powinny wyznaczać kierunek projektu.

Być może dlatego tak bardzo lubię pracować w środowisku międzynarodowym. W Dubaju spotykam klientów z całego świata i każda współpraca staje się fascynującą podróżą przez różne doświadczenia, wartości i sposoby postrzegania przestrzeni. Ta różnorodność nie tylko inspiruje, ale również pozwala tworzyć wnętrza bardziej autentyczne i ponadczasowe.

Apartament w Londonie. Wykorzystano meble polskich producentów.
Apartament w Londynie. Wykorzystano meble polskich producentów.

Nie powiedziałabym więc, że z jedną grupą klientów pracuje się lepiej niż z inną. Najlepiej współpracuje się z ludźmi, którzy są otwarci na dialog i gotowi wspólnie stworzyć przestrzeń odzwierciedlającą ich własną historię. To właśnie takie projekty przynoszą najlepsze efekty i największą satysfakcję obu stronom.

Czy w swojej pracy zawodowej posiłkuje się Pani sztuczną inteligencją? W jakich sytuacjach? Traktuje Pani AI jako pomocne narzędzie, czy raczej widzi Pani w niej – może jeszcze nie dzisiaj, ale za jakiś czas – zagrożenie dla profesji architekta?

Tak, korzystam i uważam, że rozsądnie wykorzystywana AI może być bardzo pomocnym narzędziem. Przyspiesza analizę danych, wspiera proces poszukiwania inspiracji czy pomaga w przygotowaniu niektórych materiałów koncepcyjnych. Nie zastępuje jednak doświadczenia, intuicji projektowej ani relacji z klientem.

Garderoba w apartamencie w Loughborow, Wielka Brytania. Meble na zamówienie wykonane przez polskiego producenta.
Garderoba w apartamencie w Loughborow, Wielka Brytania. Meble na zamówienie wykonane przez polskiego producenta.

Architektura wnętrz to nie tylko tworzenie obrazów czy układów funkcjonalnych. To przede wszystkim umiejętność interpretowania potrzeb człowieka, często tych niewypowiedzianych. Tego sztuczna inteligencja jeszcze długo nie będzie potrafiła robić na poziomie doświadczonego projektanta.

Patrzę więc na AI raczej jak na bardzo zdolnego asystenta niż konkurenta.

Polska jest jednym najważniejszych graczy na światowym rynku mebli. Czy w Pani projektach pojawiają się też polskie meble i artykuły wyposażenia wnętrz? Jakich mebli oczekują Pani klienci z rynków arabskich?

Zdecydowanie tak. Przez wiele lat pracy w Wielkiej Brytanii wielokrotnie rekomendowałam klientom produkty polskich producentów i sprowadzałam je bezpośrednio do realizowanych projektów. Mogę więc mówić o ich jakości nie jako Polka, ale przede wszystkim jako praktyk, który przez lata porównywał oferty dostawców z różnych krajów Europy.

Polskie meble są dziś niezwykle konkurencyjne pod względem jakości wykonania, wzornictwa oraz stosunku jakości do ceny. Co istotne, coraz częściej wyróżniają się również innowacyjnością i dbałością o detale. W wielu przypadkach nie ustępują produktom włoskim czy niemieckim, a nierzadko oferują większą elastyczność produkcyjną i indywidualne podejście do klienta.

Apartament w Loughborow, Wielka Brytania. Meble na zamówienie wykonane przez polskiego producenta.
Apartament w Loughborow, Wielka Brytania. Meble na zamówienie wykonane przez polskiego producenta.

Klienci z rynków arabskich oczekują przede wszystkim wysokiej jakości, trwałości oraz możliwości personalizacji. Coraz większą uwagę zwracają również na rzemiosło, historię marki i autentyczność produktu. To bardzo dobra wiadomość dla polskich producentów, ponieważ właśnie w tych obszarach mają dziś naprawdę wiele do zaoferowania.

Czy dla klienta arabskiego wystarczającą metką jeżeli chodzi o meble jest „made in Europe”. A może raczej preferuje konkret, np. „made in Italy”?

Jeszcze kilka lat temu odpowiedź byłaby bardzo prosta: „made in Italy”. Włoskie wzornictwo przez dekady budowało swoją pozycję i nadal pozostaje jednym z najważniejszych punktów odniesienia w branży premium.

Dzisiaj jednak obserwuję wyraźną zmianę. Coraz bardziej świadomi klienci pytają nie tylko o kraj pochodzenia, ale również o producenta, proces produkcji, zastosowane materiały czy możliwości personalizacji. Sam napis „made in Europe” nadal jest bardzo silnym argumentem, ponieważ kojarzy się z jakością i wysokimi standardami produkcji.

Apartament w Londonie. Kuchnia na wymiar wykonana przez polskiego producenta.
Apartament w Londynie. Kuchnia na wymiar wykonana przez polskiego producenta.

Jednocześnie zauważam, że polskie marki coraz częściej skutecznie konkurują z producentami z Europy Zachodniej. Wielu klientów jest pozytywnie zaskoczonych poziomem wykonania polskich produktów. Kiedy poznają jakość, design i możliwości produkcyjne naszych firm, kraj pochodzenia przestaje być barierą, a staje się dodatkowym atutem.

Od wielu lat angażuje się Pani – za co serdecznie dziękuję – w prace jury organizowanego przez nasze wydawnictwo konkursu Diament Meblarstwa. Czy widzi Pani progres polskich produktów, które przychodzi Pani oceniać co roku?

Zdecydowanie tak. I mówię to jako osoba, która od lat obserwuje zarówno rynek europejski, jak i bliskowschodni. Największą zmianę widzę w pewności siebie polskich producentów. Jeszcze kilkanaście lat temu często konkurowaliśmy głównie jakością wykonania i ceną. Dzisiaj coraz częściej konkurujemy również wzornictwem, innowacyjnością i odwagą projektową.

Apartament w Warszawie. Zabudowa telewizyjna wykonana za zamówienie.
Apartament w Warszawie. Zabudowa telewizyjna wykonana na zamówienie.

Jako jurorka konkursu Diament Meblarstwa z przyjemnością obserwuję, jak z roku na rok rośnie poziom zgłaszanych produktów. Coraz częściej są to rozwiązania, które z powodzeniem mogłyby znaleźć się na najważniejszych targach designu w Mediolanie, Londynie czy Dubaju.

Jestem przekonana, że polska branża meblarska ma przed sobą bardzo silną pozycję na rynkach międzynarodowych. Co więcej, uważam, że wciąż nie wykorzystaliśmy pełni swojego potencjału. Mamy świetnych projektantów, nowoczesne zakłady produkcyjne, ogromne doświadczenie eksportowe i produkty, których naprawdę nie musimy porównywać do zachodnich konkurentów – coraz częściej to oni muszą porównywać się do nas.

Dziękuję za rozmowę.

To ja, Panie Marku, dziękuję za zaproszenie do rozmowy. Po niemal dwudziestu latach pracy w zawodzie nadal największą inspiracją pozostają dla mnie ludzie i ich historie. To one nadają sens projektowaniu i sprawiają, że każdy projekt jest wyjątkowy.

Praca pomiędzy Polską, Wielką Brytanią i Dubajem nauczyła mnie, że dobre wnętrza nie mają narodowości. Mają natomiast charakter, jakość i duszę. A te wartości są uniwersalne w każdej kulturze i pod każdą szerokością geograficzną.

Mam również nadzieję, że polskie wzornictwo będzie coraz śmielej zaznaczało swoją obecność na rynkach międzynarodowych, bo z własnego doświadczenia wiem, że mamy się czym chwalić.

ROZMAWIAŁ: Marek Hryniewicki

Wywiad ukazał się w miesięczniku BIZNES MEBLE, nr 6-7/2026.