Newsroom

Eksperci ostrzegają: brak drewna dębowego niszczy przemysł

Zimowy las (zdjęcie ilustracyjne).

Eksperci ostrzegają: brak drewna dębowego niszczy przemysł

Drastyczne ograniczenie podaży i skok cen drewna dębowego wypychają przemysł z rynku – ostrzega Polska Izba Gospodarcza Przemysłu Drzewnego.

Reklama
Zaproszenie na stoisko BIZNES MEBLE, H5 St 22A, Meble Polska 2026

PIGPD alarmuje: rynek drewna dębowego w Polsce znalazł się w stanie trwałego deficytu podaży. Według Izby zjawiska, które dziś obserwujemy nie są chwilowymi „wahaniami”, lecz bezpośrednim skutkiem decyzji administracyjnych, w tym wprowadzonego w 2024 r. moratorium. Co gorsze, zapowiadane są kolejne wyłączenia związanymi z koncepcją tzw. starolasów – przestrzega organizacja zrzeszająca przedsiębiorców działających w przemyśle drzewnym.

Izba przedstawia dane dotyczące sprzedaży surowca dębowego W_STANDARD w Lasach Państwowych, czyli podstawowego sortymentu do produkcji drzewnej. Jednoznacznie pokazują one, że w I półroczu 2026 r. w porównaniu do I półrocza 2024 r. nastąpiło:

  • zwiększenie średnich cen o +15,5%,
  • przy jednoczesnym spadku dostępnej ilości surowca o -24,8%.

To klasyczny mechanizm rynku niedoboru – podaż jest administracyjnie ograniczana, a ceny rosną nie z powodów rynkowych, lecz regulacyjnych – komentuje PIGPD.

Jak zaznacza Izba, w ujęciu rocznym (I półrocze 2026 r. vs. I półrocze 2025 r.) sytuacja jest równie alarmująca, a ponadto wskazuje na stały trend. Sumaryczna oferta Lasów Państwowych w procedurach sprzedaży (PLD + aukcje systemowe) spadła z 131.583 m³ do 108.837 m³, czyli o 22.746 m³. To oznacza spadek o 17,3% w ciągu jednego roku – alarmuje PIGPD.

Jednocześnie – na co zwraca uwagę Izba – ceny wzrosły w sposób gwałtowny i asymetryczny: w sprzedaży ofertowej (PLD): 801 zł/m3 do 869 zł/m³ (+8,5% r/r), a w aukcjach systemowych: 1.071 zł/m3 do 1.482 zł/m³ (+38,4% r/r).

W praktyce oznacza to, że aukcje przestają pełnić funkcję uzupełniającą podstawowe zaopatrzenie firm. Zaczynają działać jak rynek spekulacyjny, dostępny głównie dla największych podmiotów. Mniejsze zakłady są wypychane z rynku surowca, nie dlatego, że są nieefektywne, lecz dlatego, że nie są w stanie konkurować cenowo w warunkach sztucznie ograniczonej podaży.

Ceny dębu rosną od lat – nadchodzi kolejna fala podwyżek

Jak informuje PIGPD, średnie ceny drewna dębowego w ostatnich latach pozostają na podwyższonym poziomie (ceny realizacyjne dębu W_STANDARD ze wszystkich procedur sprzedaży):

  • 836 zł/m³ w 2021 r.,
  • 1.265 zł/m³ w 2022 r.,
  • 1.478 zł/m³ w 2023 r.,
  • 1.310 zł/m³ w 2024 r.,
  • 1.315 zł/m³ w 2025 r.

Koniec 2025 r. i dane z początku 2026 r. wskazują na kolejny impuls wzrostowy. Tym razem jest on wyraźnie połączony z ograniczeniem wolumenu dostępnego surowca. To już nie korekta – to zmiana strukturalna rynku – podkreśla Izba.

Branża podłogowa pod presją: wzrost kosztów, spadek rentowności

Według PIGPD najsilniej skutki ograniczeń podaży drewna dębowego odczuwa sektor podłóg drewnianych. W przeważającej mierze tworzą go małe i średnie przedsiębiorstwa. Działają one głównie w regionach słabiej zurbanizowanych i są w pełni uzależnione od krajowego surowca. A nie da się go łatwo zastąpić importem.

Z analiz sektora, w tym raportów Banku Pekao SA, wynika, że producenci gotowych płyt podłogowych znajdują się dziś w najtrudniejszej sytuacji finansowej w całej branży drzewnej. Rentowność netto tego segmentu jest ujemna (-4,3% w pierwszej połowie 2025 roku) i ulega dalszemu pogorszeniu. Natomiast około 40% firm nadal notuje straty. W praktyce oznacza to, że sektor podłogowy nie ma już przestrzeni do przerzucania kolejnych skoków cen surowca na odbiorców końcowych. To prowadzi do ograniczania produkcji, zamykania zakładów, redukcji zatrudnienia oraz przenoszenia działalności poza Polskę.

PIGPD ostrzegała wcześniej, a dziś ostrzeżenia się materializują

Podkreślamy, że obecny kryzys był sygnalizowany z wyprzedzeniem. Już na początku grudnia 2025 r. wystąpiliśmy z wnioskiem o pilne zwołanie posiedzenia komisji sejmowych, wskazując na narastający kryzys w sektorze firm przetwarzających drewno liściaste, w tym dąb – przypomina PIGPD.

Izba zwracała uwagę m.in. na:

  • gwałtowny spadek pozyskania drewna liściastego, mimo rosnącego udziału drzew liściastych w strukturze lasów,
  • spadek pozyskania dębu wielkowymiarowego o ok. 44% w latach 2021–2025,
  • dynamiczny wzrost cen surowca,
  • pogarszającą się rentowność firm podłogowych i realne ryzyko likwidacji miejsc pracy.

Najnowsze dane jednoznacznie potwierdzają, że brak reakcji na te ostrzeżenia doprowadził do eskalacji problemu. Obecnie ma on więc charakter systemowy, a nie incydentalny.

„Starolasy”, czyli zapowiedź dalszych ograniczeń podaży

Izba przestrzega przed zapowiadanymi kolejnymi ograniczeniami pozyskania drewna w ramach ochrony tzw. starolasów. Wprowadzane bez rzetelnej oceny skutków społeczno-gospodarczych, według PIGPD grożą dalszym pogłębieniem deficytu surowca. Ochrona przyrody prowadzona w sposób zero-jedynkowy oznacza w praktyce zamrażanie realnej gospodarki, szczególnie w regionach zależnych od przemysłu drzewnego.

Dąb staje się dziś towarem luksusowym, a jego cena coraz częściej przypomina rynek spekulacyjny, a nie przemysłowy. To nie są wahania – to drastyczne ograniczenie podaży i administracyjne podbicie cen, które wprost odcina mniejsze zakłady od surowca i uderza w miejsca pracy, eksport oraz rozwój regionalny – zauważa PIGPD.

Wśród trzech koniecznych i natychmiastowych działań naprawczych, które trzeba wdrożyć, zanim będzie zbyt późno, są według Izby:

  1. Natychmiastowa ocena skutków gospodarczych moratorium i planowanych wyłączeń,
  2. Stabilna i przewidywalna polityka surowcowa państwa,
  3. Ochrona przyrody prowadzona z poszanowaniem bezpieczeństwa surowcowego i przemysłu przetwórczego.

Źródło: Polska Izba Gospodarcza Przemysłu Drzewnego.