Rankingi

Branża TSL na krawędzi: długi rosną, zyski topnieją

Jednym z najbardziej niepokojących zjawisk z jakimi zmaga się branża TSL jest podatność na zatory płatnicze. Fot. Aleksandarlittlewolf / Freepik.

Branża TSL na krawędzi: długi rosną, zyski topnieją

Polski transport, będący od lat krwiobiegiem europejskiej gospodarki, mierzy się z bezprecedensowymi wyzwaniami. Choć liczba dłużników w rejestrach stoi w miejscu, kwoty na fakturach rosną w zastraszającym tempie.

Najnowsze dane Krajowego Rejestru Długów (KRD) nie pozostawiają złudzeń: sektor TSL, czyli transport-spedycja-logistyka, tonie w miliardowych zaległościach.

1,66 miliarda złotych długu – co poszło nie tak?

Wartość przeterminowanych zobowiązań branży osiągnęła astronomiczny pułap 1,66 mld zł. To o 69 mln zł więcej niż zaledwie rok temu. Co najbardziej niepokojące, problem nie polega na tym, że przybywa firm nieradzących sobie z biznesem, bowiem ich liczba jest stabilna. Problem polega na tym, że ci, którzy już są zadłużeni, wpadają w coraz głębszą spiralę.

Za lwią część tego długu – aż 79% – odpowiada transport drogowy towarów. To sygnał alarmowy, bo to właśnie ten segment jest fundamentem polskiego eksportu.

Na obecną sytuację złożył się „splot nieszczęść”, który uderzył w przewoźników z wielu stron jednocześnie:

  • Zatory płatnicze: Branża TSL cierpi na chroniczny brak płynności. Firmy czekają na pieniądze od kontrahentów miesiącami, same nie mając z czego opłacić leasingów czy paliwa.
  • Koszty, które zjadają marże: System e-Toll podrożał o 40%, a sieć płatnych dróg wydłużyła się o blisko 650 km. Do tego dochodzą rosnące pensje kierowców, których i tak brakuje (2 na 3 firmy zgłaszają deficyt kadrowy).
  • Biurokracja: Nowe wymogi, jak rozszerzenie monitorowania SENT na odzież i obuwie (od marca 2026 r.), to kolejne godziny spędzone na administracji zamiast na trasie.

Łączne zadłużenie sektora wzrosło r/r o 69 mln zł, a średnie zadłużenie przypadające na jedną firmę zwiększyło się o 2 tys. zł. Liczba dłużników się nie zmieniła. Aż 79% kwoty zaległości przypada na transport drogowy towarów, który jest osią całego rynku. Widać też, że dług narasta nie tyle w wydatkach ubocznych, ile w kosztach działania: wobec firm leasingowych, paliwowych i ubezpieczycieli. Jeśli problemy pojawiają się właśnie tutaj, to znaczy, że zagrożona jest bieżąca zdolność do realizacji zleceń. Do tego dochodzą zjawiska charakterystyczne dla branży: wydłużone terminy płatności, brak poduszki finansowej czy zbyt późna reakcja na opóźnienia kontrahentów – ostrzega Adam Łącki, prezes Zarządu KRD.

Mapa długu: Mazowsze na czele, mikrofirmy pod ścianą

Analiza geograficzna pokazuje, gdzie kryzys uderzył najmocniej. Liderami zadłużenia są województwa z największym zapleczem logistycznym:

  • mazowieckie: 338 mln zł długu.
  • śląskie: 223 mln zł długu.
  • wielkopolskie: 218 mln zł długu.

Najbardziej bezbronne okazują się jednoosobowe działalności gospodarcze. To one stanowią aż 65% wszystkich dłużników w sektorze. Mały przewoźnik, dysponujący kilkoma autami, często nie posiada poduszki finansowej, która pozwoliłaby mu przetrwać przestoje lub opóźnienia w płatnościach.

Z badania Rzetelnej Firmy „Problemy i wyzwania firm transportowych w Polsce” wynika, że firmy transportowe funkcjonują dziś w trybie dużej ostrożności. Aż 61% z nich negatywnie ocenia kondycję całej branży, a 48%nie planuje w tym roku żadnych działań rozwojowych. Przy rosnących kosztach paliwa, utrzymania floty i presji na stawki, przedsiębiorcy koncentrują się przede wszystkim na utrzymaniu płynności i zabezpieczeniu bieżącej działalności. W takiej sytuacji szczególnego znaczenia nabiera weryfikacja kontrahentów i budowanie wiarygodności płatniczej – zauważa Sandra Czerwińska, ekspertka Rzetelnej Firmy.

Błędne koło i „zakazane” rozwiązania

Teoretycznie branża mogłaby ratować się faktoringiem. Niestety, jak zauważa Emanuel Nowak, ekspert firmy faktoringowej NFG, wielu małych przewoźników ma związane ręce przez tzw. zakaz cesji w umowach z dużymi logistykami.

Obecnie transport walczy na dwóch frontach: z kosztami operacyjnymi i zatorami płatniczymi. W ostatnich dwunastu miesiącach nastąpiło wyraźne pogorszenie płynności finansowej oraz terminowego regulowania zobowiązań przez mikrofirmy z tej branży. Notujemy kilkuprocentowy wzrost liczby przedsiębiorców, którzy wnioskują o finansowanie, ale go nie otrzymają, bo oni sami lub ich kontrahenci mają negatywne wpisy w rejestrach dłużników. Jednocześnie widzimy, że tam, gdzie firmy mają dobry scoring, łączna wartość przyznanego przez nas finansowania rośnie. To dlatego, że bardziej stabilne płynnościowo przedsiębiorstwa transportowe potrzebują teraz większych, chwilowych zastrzyków gotówki, by utrzymać bieżącą działalność operacyjną – wyjaśnia Emanuel Nowak.

Efekt? Tylko w ubiegłym roku aż 673 firmy z sektora TSL ogłosiły upadłość lub przeszły w tryb restrukturyzacji.

Czy widać światło w tunelu?

Nastroje są, delikatnie to określając, chłodne. Miesięczny Indeks Koniunktury zanurkował, a prawie połowa przedsiębiorców nie planuje w tym roku żadnych inwestycji. Priorytetem stało się przetrwanie.

Branża weszła w 2026 rok w trybie maksymalnej ostrożności. Choć wskaźniki wiarygodności płatniczej w niektórych grupach lekko drgnęły w górę, ogólny obraz pozostaje niepewny. Ratunkiem dla firm ma być teraz rygorystyczna weryfikacja kontrahentów. W świecie, gdzie zatory płatnicze są normą, zaufanie musi opierać się na twardych danych z rejestrów długów.

Źródło: KRD.