Newsroom

UOKiK ukarał sklep online z meblami: Beliani zapłaci 2 mln euro

Tomasz Chróstny pełni funkcję prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów od 27 stycznia 2020 r.

UOKiK ukarał sklep online z meblami: Beliani zapłaci 2 mln euro

Brak współpracy z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów może słono kosztować. Przekonała się o tym spółka Beliani, na którą nałożono karę blisko 8,5 mln zł (2 mln euro). Sprawa dotyczy nie tylko komunikacji promocji, ale przede wszystkim ignorowania obowiązków wobec urzędu.

Zakupy w sieci coraz częściej opierają się na emocjach i impulsach. Komunikaty o ograniczonej dostępności, szybkie promocje czy sugestie, że produkt zaraz zniknie, mają skłonić klientów do natychmiastowej decyzji. To właśnie takie mechanizmy postanowił sprawdzić UOKiK w przypadku sklepu online Beliani.

Sklep online Beliani na celowniku UOKiK

Urząd analizował sposób prezentowania obniżek cen oraz komunikaty wywierające presję zakupową. Kluczowe było ustalenie, czy konsumenci otrzymują rzetelne informacje, w tym dotyczące najniższej ceny z 30 dni przed promocją.

Sklep internetowy może przyciągać promocją, ale nie może chować się przed pytaniami UOKiK. Jeśli przedsiębiorca działa na polskim rynku i sprzedaje produkty polskim konsumentom, musi też współpracować z polskim urzędem. Brak odpowiedzi utrudnia wyjaśnienie sprawy i ochronę kupujących, nie może być sposobem na prowadzenie biznesu – przekazał Tomasz Chróstny, prezes UOKiK.

2 mln euro kary nie za promocje, lecz za milczenie

Najistotniejszy w tej sprawie jest właśnie fakt, że kara nie dotyczy samych praktyk sprzedażowych. Powodem sankcji był całkowity brak odpowiedzi na wezwania urzędu.

Według Tomasza Chróstnego brak reakcji przedsiębiorcy utrudnia ochronę konsumentów i blokuje możliwość rzetelnego wyjaśnienia sprawy.

W tym przypadku spółka nie odpowiedziała na dwa formalne wezwania. Ponadto nie przekazała dokumentów i nie zajęła stanowiska w sprawie, mimo że pisma zostały skutecznie doręczone.

Dlaczego kara była maksymalna?

Decyzja o nałożeniu maksymalnej kary nie była przypadkowa. UOKiK bierze pod uwagę zarówno skalę naruszenia, jak i postawę przedsiębiorcy w trakcie postępowania.

W tej sprawie znaczenie miały przede wszystkim trzy kwestie:

  • brak jakiejkolwiek odpowiedzi na wezwania,
  • ignorowanie prób kontaktu innymi kanałami,
  • nieuczestniczenie w postępowaniu dotyczącym nałożenia kary.

Dodatkowo urząd nie miał możliwości ustalenia obrotu spółki, dlatego zastosował maksymalny limit kwotowy – 2 mln euro, czyli 8 453 400 zł.

Presja zakupowa i promocje pod szczególną kontrolą

Sprawa Beliani wpisuje się w szerszy trend kontroli rynku e-commerce. UOKiK coraz częściej przygląda się tzw. „dark patterns”, czyli technikom wpływającym na decyzje zakupowe klientów.

Chodzi nie tylko o same ceny, ale też sposób ich komunikowania – szczególnie w kontekście promocji i ograniczeń czasowych, np. „Szybko! Zostało kilka” czy „Ten produkt znalazł [liczba] szczęśliwych właścicieli w ciągu ostatniej doby”.  Transparentność staje się jednym z kluczowych wymogów wobec sklepów internetowych.

Sygnał dla branży e-commerce

Sprawa pokazuje wyraźnie, że problemem nie musi być wyłącznie sposób sprzedaży, ale również podejście do obowiązków regulacyjnych. Nawet jeśli postępowanie dotyczy jedynie wyjaśnienia praktyk, brak współpracy może zakończyć się dotkliwą karą finansową.

ZOBACZ TAKŻE: Black Red White pod lupą UOKiK: zarzuty za fikcyjne promocje

Beliani może jeszcze odwołać się od decyzji do sądu, jednak już teraz przypadek ten stanowi poważne ostrzeżenie dla całej branży. Wnioski same się nasuwają: w handlu internetowym liczy się nie tylko skuteczny marketing, ale także pełna transparentność i gotowość do współpracy z instytucjami. Ignorowanie tych zasad może każdą spółkę dużo kosztować.