Branża

Nowa rzeczywistość

Tomasz Wiktorski, właściciel B+R Studio Tomasz Wiktorski.

Nowa rzeczywistość

Walka o przyjazne otoczenie regulacyjne jest ważna, ale to tylko jeden z wielu elementów układanki konkurencyjności.

Wiele moich ostatnich spotkań przebiegało pod przemożnym wpływem spadkowego trendu w branży i gorączkowego poszukiwania odpowiedzialnych za kryzysową sytuację. Wszyscy poszukują złotej recepty. No to odpowiem tak: polski model meblarstwa, zbudowany w ciągu ostatnich trzech dekad, dopasowany był do świata, który już nie istnieje.

Pierwszym trendem jest demografia

Europa starzeje się, liczba ludności przestaje rosnąć. To oznacza, że coraz trudniej będzie rosnąć razem z rynkiem. Wzrost firm będzie odbywał się poprzez odbieranie udziałów konkurentom, przejmowanie całych firm albo poszukiwanie nowych rynków poza Europą.

Drugim jest presja z Chin. I nie chodzi już tylko o tani import i niższe koszty pracy. W trakcie jednej z rozmów usłyszałem trafną uwagę: kiedyś Chińczycy przyjeżdżali do Europy po wzornictwo i technologie, dziś coraz częściej to my jedziemy do Chin po naukę. Jeśli chcemy pozostać na rynku, musimy wyciągać wnioski z tej lekcji. Ja widzę trzy: produktywność, skala, szybkość.

Reklama
Banne 300x250 px Furniture Romania ZHali Imre

Dołożę tu megatrend numer trzy – rewolucję AI, cyfryzację i robotyzację. Na naszych oczach trwa kolejny wyścig technologiczny. Sztuczna inteligencja wyszła z komputera i wchodzi do fabryki – do planowania, projektowania, kontroli jakości i automatyzacji, a coraz częściej także do wykonywania czynności produkcyjnych przez roboty. Kierunek zmian jest czytelny. Europa ma drogi prąd, ale praca ludzka jest jeszcze droższa. Nie możemy więc zatrzymać się na klasycznej automatyzacji – trzeba już dziś testować technologie następnej generacji.

Czwartym megatrendem jest europejskie otoczenie regulacyjne i kosztowe. Problem nie polega na tym, że Europa ma ambicje środowiskowe czy społeczne. Problem zaczyna się wtedy, gdy nie są one wystarczająco powiązane z polityką przemysłową. Tymczasem bez konkurencyjnego przemysłu nie będzie możliwości w długim okresie finansować bezpieczeństwa i wysokiego poziomu życia, do którego Europa przywykła. Potrzebujemy natychmiastowej zmiany polityki przemysłowej. Jeśli to nie nastąpi szybko, kolejne przedsiębiorstwa będą lokowały nowe moce produkcyjne tam, gdzie warunki są korzystniejsze.

Piąty to podwyższone ryzyko geopolityczne. Nie są to czasy dla grzecznych chłopców. Wojny konwencjonalne, hybrydowe i handlowe to nowa rzeczywistość. Nastroje klientów są minorowe i dalekie od sprzyjania zakupom mebli. W geopolityce na końcu wygrywa silniejszy – ten, kto decyduje o ropie, metalach ziem rzadkich, technologii półprzewodników i AI. O tym Europa powinna pamiętać, zanim wprowadzi kolejne regulacje. Konsekwencją jest coraz silniejsza współpraca z krajami uznawanymi za przyjazne i ograniczanie zależności od tych, które takimi nie są.

Żeby utrzymać konkurencyjność, polski przemysł meblarski musi znaleźć sposób na przejęcie inicjatywy, a nie ograniczać się do doraźnych działań defensywnych i obronnych.

Zaproponuję cztery elementy strategii

Produkt. Luksus w ekonomicznej cenie. Jeśli nasz produkt nie będzie dla klienta wyraźnie lepszy, ten go nie kupi. A wtedy ani tańszy prąd, ani łatwiejszy dostęp do drewna, ani prostszy EUDR nie uratują sprzedaży.

Produktywność i skala. Nie każda firma musi być wielka. Powinniśmy jednak nauczyć się współdzielić zasoby, które tworzą skalę: B+R, laboratoria, edukację, kompetencje, a w przypadku najbardziej standardowych produktów także część mocy produkcyjnych. Konsolidacja kapitałowa jest tylko jednym z możliwych rozwiązań. Wszystko to mamy, ale rozproszone.

Dostęp do klienta i nowe rynki. Jeszcze niedawno sukcesem było wejść do niemieckiej sieci. Dziś sukcesem jest nauczyć się ją omijać. Jednocześnie demografia wymusza poszukiwanie wzrostu także poza dojrzałymi rynkami europejskimi.

Konkurencyjne otoczenie regulacyjne na poziomie europejskim. Potrzebujemy tańszej energii, bardziej realistycznych regulacji, przewidywalnego dostępu do surowców, równego egzekwowania wymagań wobec importu oraz wsparcia internacjonalizacji.

Bo w końcu nie wielcy zjadają małych. Szybcy zjadają wolnych.

TEKST: Tomasz Wiktorski

Felieton ukazał się w miesięczniku BIZNES MEBLE, nr 10/2026.