Przyszłość należy do zespołów interdyscyplinarnych
14 października, 2026 2026-10-14 4:19Przyszłość należy do zespołów interdyscyplinarnych

Przyszłość należy do zespołów interdyscyplinarnych
Dr inż. Krzysztof Wiaderek, adiunkt w Katedrze Meblarstwa Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, o zmianach w systemie edukacji, współpracy uczelni z przemysłem, sztucznej inteligencji, a także targach DREMA i projekcie DREMA Dzieciom.
Z Uniwersytetem Przyrodniczym w Poznaniu jesteś zawodowo związany od blisko 20 lat. Jak bardzo przez ten czas zmieniły się: uczelnia, model kształcenia, zainteresowanie studentów itp.
Z Katedrą Meblarstwa Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu jestem związany od 2005 roku, nie licząc wcześniejszego okresu studiów. Uczestniczyłem więc nie tylko w zmianach programów nauczania i całego sposobu studiowania, ale obserwuję zmianę pokoleniową studentów. Dziś młodzi ludzie, poza wykładami, mają wszystkie informacje na wyciągnięcie ręki w komputerze czy smartfonie, a nie jak kiedyś w bibliotece. Obecnie rola wykładowcy to przekazać studentom wyspecjalizowaną wiedzę tak, by mieli odpowiednie kompetencje i umiejętności selekcjonowania wiarygodnych informacji, łączenia faktów i rozwiązywania konkretnych problemów.
Zmieniły się też oczekiwania młodych ludzi. Student chce wiedzieć, po co wykonuje zadanie. Dlatego coraz większą wartość mają projekty prowadzące od pomysłu, przez konstrukcję i technologię, do prototypu, kosztorysu i oceny jakości. Przedmioty nie są odrębnymi wyspami, lecz tworzą spójny i wzajemnie powiązany proces kształcenia.
Zainteresowanie studiami technicznymi jest dziś bardziej zmienne. Branża drzewna nadal bywa kojarzona wyłącznie z tradycyjnym warsztatem, choć współczesne meblarstwo to CAD/CAM, robotyka, analiza danych, oszczędność materiałowa, logistyka, wzornictwo i bezpieczeństwo produktu. Ten nowoczesny obraz branży należy lobbować szerzej, wyraźniej i z większą odwagą.
Wiele razy słyszałem od ludzi z branży, że dla technologów drewna zawsze się u nich znajdzie praca. Czy to oznacza, że kształcimy zbyt mało fachowców w tym zawodzie? Dlaczego?
Tak, absolwentów technologii drewna jest zbyt mało w stosunku do skali branży, ale problem nie sprowadza się do liczby dyplomów. Dochodzi demografia oraz mało atrakcyjny obraz zawodu. Nazwa „technolog drewna” brzmi dla maturzysty mniej nowocześnie niż automatyka czy informatyka, chociaż w praktyce technolog coraz częściej integruje maszyny CNC, roboty, systemy ERP i MES oraz dane z produkcji. Jest architektem procesu, a nie wyłącznie autorem marszruty technologicznej. Firmy potrzebują ludzi, którzy rozumieją materiał, konstrukcję i proces, pracują z systemami cyfrowymi, oceniają opłacalność i porozumiewają się z produkcją, projektantem oraz klientem. Niezbędne jest zatem promowanie zapotrzebowania na absolwentów technologii drewna.
Analizy branżowe potwierdzają powszechne deficyty kompetencyjne: techniczne, menedżerskie i komunikacyjne. Potrzebna jest więc nie tylko większa liczby branżowych absolwentów studiów inżynierskich i magisterskich, lecz także stałego dokształcania pracowników przez studia podyplomowe.
Jak dużo jest dzisiaj edukacji zawodowej na uczelni i jak ona wygląda w praktyce?
Edukacja zawodowa jest bardzo ważna, ale nie należy mylić jej z nauką obsługi konkretnej maszyny. Uniwersytet powinien dawać merytoryczne podstawy, które nie zestarzeją się wraz z kolejną generacją urządzenia, a zarazem uczyć działania w rzeczywistym procesie.
W praktyce oznacza to laboratoria, prototypowanie, zajęcia terenowe, prace dyplomowe z firmami i analizę prawdziwych problemów. Student powinien przejść przez cztery strefy: materiał, projekt, proces i wdrożenie. Ma nie tylko zaprojektować wyrób (np. mebel), lecz także dobrać technologię, policzyć koszt, ograniczyć odpady oraz zweryfikować bezpieczeństwo końcowej konstrukcji.
Najlepsze zadania nie kończą się oceną na zaliczeniu. Kończą się prototypem, wynikiem badania, publikacją, usprawnieniem stanowiska albo wnioskiem, którego firma może użyć. Wtedy teoria staje się narzędziem, a nie celem samym w sobie.
Czy producenci mebli są zainteresowani współpracą z uczelnią? Chodzi mi o zlecanie badań, praktyki i staże dla studentów, zajęcia, które prowadzą pracownicy z firm itp.
Zainteresowanie jest duże, choć poziom zaangażowania firm jest różny. Najłatwiej zacząć od praktyk, stażu, wizyty studyjnej czy gościnnego wykładu. Trudniejszy jest wspólny projekt badawczo-rozwojowy, bo wymaga czasu, zaufania, jasno zdefiniowanego problemu, poufności i podziału praw do wyników.
Najlepsza współpraca jest dwukierunkowa. Przemysł wnosi problem, dane i realne ograniczenia. Uczelnia: metody badawcze, aparaturę, niezależną ocenę i szerszą perspektywę. Żadna ze stron nie może traktować drugiej instrumentalnie.
Bardzo cenię zajęcia akademickie prowadzone przez przedstawicieli przemysłu, bo przekazują własne doświadczenia, problemy i ich rozwiązania. Takie działania muszą być wcześniej zaplanowanie i osadzone w programie nauczania oraz odpowiednio przygotowane we współpracy z nauczycielem akademickim. Sam również jestem praktykiem i staram się przekazywać studentom wiedzę zdobytą podczas współpracy z różnymi przedsiębiorstwami, jak wdrożenia innowacyjnych konstrukcji czy technologii ich wytwarzania, a nawet problemy powstające przy wprowadzaniu nowych produktów na rynek, obejmując cały proces: od analizy wzoru, opracowania konstrukcji, aż po wysyłkę w paczce gotowego wyrobu. Student potrzebuje bowiem nie tylko historii sukcesu, lecz także wiedzy o tym, dlaczego dane rozwiązanie zadziałało a inne nie zadziałało, jakie miało ograniczenia i w jaki sposób można zweryfikować jego skuteczność.
Ciekaw jestem Twojego zdania na temat AI. Czy sztuczna inteligencja to dla uczelni szansa, czy jednak zagrożenie?
AI jest dla uczelni dużą szansą, jeśli pozostanie narzędziem wspierającym myślenie, a nie jego zamiennikiem. Może analizować dane, porządkować dokumentację, tworzyć warianty i szybko informować o błędach.
Zagrożenie pojawia się wtedy, gdy student oddaje algorytmowi również odpowiedzialność. Odpowiedź wygenerowana nie musi być prawdziwa, a projekt wyglądający przekonująco nie musi być bezpieczny ani technologiczny. Dlatego najważniejszą kompetencją staje się weryfikacja: porównanie z normą, obliczeniem, badaniem i rzeczywistym zachowaniem materiału.
Nie jestem zwolennikiem ani zakazywania AI, ani zachwytu nad każdym nowym narzędziem. Najpierw określmy cel dydaktyczny, potem zdecydujmy, gdzie AI pomaga, a gdzie student powinien sam zbudować podstawy. Dobry technolog umie korzystać z algorytmu i rozpoznać, kiedy ten się myli.
Kończąc temat uczelni… Zaczęliśmy od historii, pospekulujmy zatem teraz o przyszłości. Jak widzisz Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu za lat 10, 20, 30?
Za 10 lat widzę uczelnię mocniej połączoną z przemysłem, Branżowymi Centrami Umiejętności i szkołami technicznymi. Student część kompetencji zdobędzie na kampusie, część w firmie, a część w wyspecjalizowanym centrum nowych technologii, niezależnie czy to centrum jest określonego dostawcy czy niezależne. Granica między studiami a dokształcaniem zacznie się zacierać.
Za 20 lat standardem mogą być cyfrowe bliźniaki, laboratoria zdalne i programy składane z edukacyjnych modułów potwierdzających konkretne kompetencje. Uczelnia przyrodnicza czy techniczna nie stanie się jednak tylko platformą internetową gdzie przekazywane są tylko treści. W technologii drewna nadal trzeba dotknąć materiału, zobaczyć jego zmienność, przeanalizować sposób obróbki i sprawdzić prototyp wyrobu.
Za 30 lat najważniejszą funkcją uniwersytetu może być uczenie odpowiedzialnych decyzji w świecie nadmiaru danych. Wierzę, że Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu pozostanie miejscem łączącym naukę o zasobach naturalnych z projektowaniem, technologią i jakością życia.
Niedawno otwarte zostało w Różanymstoku Branżowe Centrum Umiejętności Przemysłu Meblarskiego. Jakie widzisz i czy w ogóle widzisz pola do współpracy na linii BCU – UPP?
Obszarów współpracy widzę dużo, ponieważ Branżowe Centrum Umiejętności i Uniwersytet mają różne, lecz uzupełniające się role. BCU może szybko odpowiadać na potrzeby firm, prowadzić krótkie szkolenia i pracować z różnymi grupami odbiorców. Uczelnia wnosi zaplecze badawcze, kadrę, metody walidacji i dłuższą perspektywę rozwoju technologii.
Pierwsze wyniki BCU potwierdzają potrzebę takiego modelu. Największym zainteresowaniem, wśród szkoleń przeprowadzonych w pierwszej połowie 2026 roku, cieszyły się robotyka i budowanie wydajności zespołów. Widać, że branża potrzebuje jednocześnie maszyn, danych i umiejętności współpracy.
Możemy wspólnie prowadzić laboratoria, szkolić nauczycieli, organizować staże, testować technologie i budować krótkie moduły edukacyjne dla pracowników. BCU może być obserwatorium potrzeb rynku, a Wydział Leśny i Technologii Drewna UPP przekładać je na badania, programy studiów i projekty B+R. Największa wartość powstanie, gdy do procesu na stałe dołączą przedsiębiorstwa i wspólnie zredukujemy wyzwania logistyczne.
Od lat jesteś członkiem sądu konkursowego Złotego Medalu na targach DREMA. Czy masz jakieś swoje spostrzeżenia odnośnie zgłaszanych produktów? Z roku na rok są coraz ciekawsze czy różnie z tym bywa?
Z konkursem Złotego Medalu targów DREMA byłem najpierw związany jako prezenter, a od 2022 roku jestem członkiem sądu konkursowego. Przy Złotym Medalu MEBLE POLSKA również zaczynałem jako prezenter, a od 2017 roku uczestniczę w pracach kapituły. Prezenter musi dokładnie poznać zgłoszenie, juror zaś porównać je z rynkiem, potrzebami użytkownika i realnym poziomem nowości.
Analiza ostatnich sześciu edycji konkursu Złotego Medalu targów DREMA pokazuje zmianę w kierunku zgłaszania wielu innowacyjnych rozwiązań. Obok pojedynczych maszyn i narzędzi coraz częściej pojawiają się linie automatyczne, robotyzacja, oprogramowanie łączące zamówienie z produkcją, systemy bezpieczeństwa ale przede wszystkim coraz więcej rozwiązań oszczędzających energię, materiał i odpady.
Nie każdy rok jest automatycznie lepszy. Poziom zależy od zgłoszeń, procesu inwestycyjnego (czyli wsparcia z dotacji) i gotowości firm do pokazania nowości. Czasem największą wartość ma spektakularna technologia, a czasem niewielkie usprawnienie skracające przezbrojenie, poprawiające bezpieczeństwo albo otwierające automatyzację mniejszemu zakładowi. Innowacja zaczyna się tam, gdzie można wykazać efekt, nie tylko użyć modnego hasła.
Przez lata targom DREMA towarzyszył charytatywny projekt DREMA Dzieciom, którego byłeś koordynatorem. Jakie są obecne losy tego formatu?
Z pokazowymi Fabrykami Mebli na Żywo targów DREMA byłem związany od 2013 do 2025 roku, a od 2015 roku współtworzyłem charytatywną formułę DREMA Dzieciom. Co roku wspólnie ze studentami kierunków Projektowanie mebli i Technologia drewna Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu projektowaliśmy wyroby, konstrukcje i procesy technologiczne. Integrowaliśmy maszyny partnerów oraz organizowałem pracę studentów. Z czasem do projektu dołączyli także uczniowie zaprzyjaźnionych szkół średnich. Gotowe meble trafiały do potrzebujących placówek.
Było to jednocześnie pomaganie, edukacja i wymagające wdrożenia przemysłowe w warunkach targowych. Takiego doświadczenia nie da się odtworzyć podczas ćwiczeń akademickich. Dodatkowym wyzwaniem było pozyskanie wszystkich partnerów i skoordynowanie ich współpracy. To jak uruchomienie co roku nowego zakładu produkcyjnego.
Obecnie ten format współpracy branży, targów i uniwersytetu został zawieszony. Nie przekreśla to idei. Warto zachować jej najważniejsze elementy: realną produkcję, udział młodych ludzi, współpracę konkurujących firm i konkretny cel społeczny. Być może nastąpi wznowienie wydarzenia w nowej formule.
Niedawno rozpocząłeś współpracę z kancelarią prawną Pawlak Królikowski. Co technolog drewna robi wśród prawników?
Prawo i technologia spotykają się przy każdym produkcie. Prawnik zna obowiązki przedsiębiorcy, ale potrzebuje odpowiedzi, jak mebel jest skonstruowany, jakie stwarza zagrożenia, co zbadać i jak ograniczyć ryzyko. Technolog powinien zaś wiedzieć, że dobra konstrukcja to nie tylko nośność i wygoda, lecz także zgodność z przepisami, dokumentacja i odpowiedzialność rynkowa.
W kancelarii Pawlak Królikowski pełnię rolę zewnętrznego eksperta branży meblarskiej. Wspieram projekty dotyczące konstrukcji, produkcji, funkcjonalności i bezpieczeństwa mebli, w tym wdrażanie wymagań GPSR. Przekładam język przepisów na ocenę ryzyka, badania, wymagania dla komponentów, a także instrukcje oraz identyfikowalność i reagowanie na incydenty.
Zespół radców prawnych wskazuje, co przedsiębiorca musi zapewnić i jakie ponosi ryzyko. Technolog ocenia, jak osiągnąć to w konstrukcji i procesie. Razem możemy zaproponować rozwiązania technicznie uzasadnione i możliwe do wdrożenia w fabryce.
Podsumowując… Przyszłość należy do zespołów interdyscyplinarnych, w których różne kompetencje nie konkurują ze sobą, lecz wzajemnie się uzupełniają. To właśnie na styku wiedzy, doświadczenia i odmiennych sposobów myślenia powstają najlepsze rozwiązania.
Dziękuję za rozmowę.
ROZMAWIAŁ: Marek Hryniewicki
Wywiad ukazał się w miesięczniku BIZNES MEBLE, nr 9/2026.
